Nasi partnerzy

  • Autokompleks
  • image
  • image
  • image
  • image
  • Instal-mont
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image

Fotoreportaże

  • Projekt
  • Zajęcia czytelnicze o książkach i wyobraźni z dziećmi z PSP Czchów w Miejskiej Bibliotece Publicznej
  • Uroczyste podsumowanie osiągnięć czchowskiego Koła Gołębiarzy - fot. red. J.Dębiec
  • Powołanie Koła Caritas w Przedszkolu w Jurkowie - fot. J.Dębiec
  • Święto Odzyskania Niepodległości w Czchowie - fot. J.Dębiec
  • Archiwum

Artykuły

 

JURKÓW

Publikacja z 2003 r. nry PAŹDZIERNIK i LISTOPAD 2003,

aktualizacja danych osobowych i funkcji - dn. 03.10.2013.

 

Powierzchnia sołectwa: 5 km2 – 501 ha 48 a

1234 mieszkańców

315 budynków mieszkalnych

 

Sołtys wsi:

MAREK GURGUL

 

Radny Gminy Czchów reprezentujący Jurków:

MAREK GURGUL

Parafia Jurków pw. Przemienienia Pańskiego

i Bożego Miłosierdzia, tel. (0) 146 842 300

Proboszcz Parafii – ks. Franciszek Bajorek

 

 

Miejscowość położona w centrum gminy, od południa graniczy z Czchowem. W części południowo-wschodniej – dolina Dunajca zwana Równiną, w części północnej pagórkowata rzeźba terenu zwana Wsią. W Jurkowie znajduje się węzeł komunikacyjny gminy; krzyżują się tu drogi Brzesko – Nowy Sącz i Jurków-Tarnów. Tuż przy skrzyżowaniu znajduje się zabytkowy modrzewiowy kościółek, który istniał już przed 1578 rokiem. Został on odnowiony, bądź wzniesiony na nowo w XVIII wieku. Drugi nowy kościół pod wezwaniem Bożego Miłosierdzia wzniesiono ogromnym wysiłkiem całej ludności Jurkowa w latach 1983-1989. Miejscowość konkurencyjna pod względem dynamiki rozwoju gospodarczego, działa tu sporo zakładów produkcyjnych i usługowych z największymi FHU „Rabek” i GS „SCH” Czchów z/s Jurkowie. Tu zlokalizowano gminną oczyszczalnię ścieków oraz zakład pozyskiwania i przerobu żwiru. Liczna sieć placówek handlowych  i zajazd „Zagłoba” uzupełniają ofertę usługową. Od 2003 roku w Jurkowie rozpoczął działalność Inkubator Przedsiębiorczości, gdzie pod fachową opieką funkcjonują 3 firmy z terenu gminy. W Jurkowie znajduje się komunalny obszar industrialny. Dobra sieć komunikacyjna, sieci wodociągu i kanalizacji oraz gazu ziemnego, stacja paliw płynnych, dostępne telefony, istniejący potencjał gospodarczy – to niewątpliwe atuty tak położonej miejscowości. W centrum znajdujemy elementy zwartej zabudowy.

 

 

PRADZIEJE JURKOWA

 

Andrzej Szpunar

 

Archeologiczne dzieje miejscowości Jurków mają już swoją historię. Bardzo wcześnie, bo już w 1932 roku prof. M. Klimaszewski odkrył tu osadę neolityczną pierwszych rolników, którzy pojawili się w dolinie Dunajca wiele tysięcy lat temu. Odkryciem była pozostałość po jamie mieszkalnej, która wypełniona była próchnicą, węglami drzewnymi, polepą (przepaloną gliną pochodzącą z wylepiania ścian jamy) oraz fragmentami naczyń glinianych (Rys. 1). Wśród zabytków, oprócz fragmentów naczyń zdobionych ornamentem nakłuwanym, znaleziono także przęślik gliniany – dowód na istniejące już rękodzieło – tkactwo. Był to także pierwszy sygnał dla archeologów, że na terenie Jurkowa możemy mieć do czynienia ze śladami najwcześniejszych osiedli ludzkich datowanych na czas około 6 tysięcy lat temu.

Badania archeologiczne metodą powierzchniową polegającą na poszukiwaniach śladów prehistorycznych osiedli na zaoranych polach wiosną i jesienią, archeolodzy przeprowadzili w 1990 roku. Ekipa złożona z piszącego te słowa oraz Jerzego Okońskiego i Grzegorza Tracza przebadała cały teren wsi.

W wyniku tych badań odkryto 25 stanowisk archeologicznych, czyli śladów ludzkiej obecności od epoki kamienia po czasy średniowieczne.

Pojedyncze znaleziska z epoki kamienia w postaci fragmentów krzemieni noszących ślady ludzkiej działalności znaleziono na 7 stanowiskach. Ze schyłku epoki kamienia – z czasów neolitu – oprócz wspomnianej już osady kultury ceramiki kłutej odkrytej w 1932 roku – znaleziono jeszcze ślady po 1 osadzie oraz dwa pojedyncze znaleziska narzędzi krzemiennych w tym drapacz /narzędzie do oskrobywania skór zwierzęcych i obróbki drewna (rys.2)/. Znaleziska z powierzchni pól okazały się tak interesujące, że Instytut Archeologii i Etnologii Polskiej Akademii Nauk w Krakowie postanowił przeprowadzać w 1998 roku badania wykopaliskowe na nowo odkrytej osadzie. Badaniami kierował doc. Paweł Valde-Nowak. Okazało się, że stanowisko oznaczone nr 5 w Jurkowie jest osadą, na której znaleziono w trakcie wykopalisk ślady pobytu człowieka z różnych epok w tym także z neolitu.

W trakcie tych badań odkryto także ślady pobytu człowieka w kolejnej wielkiej epoce pradziejowej tj. w epoce brązu. Znalezione fragmenty naczyń glinianych leżały w nieckowatej jamie głębokiej na 60 cm o średnicy około 150 x 300 cm. Na podstawie ich charakteru oraz zdobienia ornamentem odciśniętego w glinie sznura autorzy badań uznali, iż w epoce brązu w Jurkowie mieszkała ludność tzw. kultury mierzanowickiej.

Nazwa tej kultury pochodzi od miejscowości Mierzanowice koło Opatowa, woj. Świętokrzyskie. W początkowym okresie swego istnienia w latach 2300-2100 p.n.e. ludność tej kultury tworzyła małe mobilne grupy zajmujące się hodowlą, które zgodnie ze zwyczajem koczowniczych plemion chowały swych zmarłych pod kurhanami.

Z czasem grupy te wtopiły się w lokalne społeczności i powstała nowa, stabilna sieć osadnicza. Gospodarka z pierwotnie dominującej hodowli stała się gospodarką rolniczo-hodowlaną, zaniechano budowy kurhanów nad mogiłami, choć nadal obowiązywał zwyczaj chowania zmarłych niespalonych. W bogato wyposażonych grobach widać podział zajęć według płci. Brak jest zespołów grobowych, wyróżniających się w jakiś szczególny sposób, co świadczy o braku rozwarstwienia społecznego. Dopiero w późnej fazie rozwoju tej kultury pojawiły się groby bogato wyposażone m.in. w setki paciorków fajansowych importowanych z Kotliny Karpackiej. Zmarli niekiedy byli chowani w kołdach drewnianych lub owijani w plecionki. Osady zamieszkiwały grupy rodzin 4-5 osobowych, które stanowiły społeczność jednej osady obejmującą od 50 do 100 osób. Napływ przedmiotów brązowych był niewielki, nadal dominował krzemień jako podstawowy surowiec do produkcji narzędzi i broni. Analizy składu chemicznego przedmiotów miedzianych wskazują jednak na istnienie własnej wytwórczości w oparciu o złoża miedzi n zachodnich Karpatach.

Zapewne także z epoką brązu można wiązać odkryty w trakcie badań na stanowisku nr 5 w Jurkowie grób ciałopalny, gdzie przepalone prochy zmarłego umieszczano w glinianym garnku pełniącym rolę urny. Zwyczaj palenia zmarłych pojawia się około 1300 roku p.n.e. jako nowa ideologia, która rozprzestrzeniła się po całej Europie niezwykle szybko. Zmiana polegała głównie na powszechnym stosowaniu kremacji zwłok. Palono zmarłych na stosach, zaś spalone szczątki zbierano i składano do naczyń pełniących rolę popielnic. Do jam grobowych wkładano oprócz popielnic także dodatkowe naczynia gliniane, być może z pożywieniem. Zmarli wyposażani byli na drogę w zaświaty w przedmioty codziennego użytku – ozdoby, niekiedy broń i narzędzia.

Te zwyczaje były zapewne efektem przemian związanych z obowiązującym zespołem wierzeń. Być może, w okresie tym pojawiła się teoria o dualizmie istoty ludzkiej, według której człowiek składa się z powłoki doczesnej – obumierającej i czegoś, co obecnie nazywamy duszą trwającą wiecznie. Palenie zmarłych było zabiegiem umożliwiającym uwolnienia z cielesnej powłoki tego nieznanego nam z nazwy pierwiastka niematerialnego. W rozwiniętym okresie epoki brązu nowym elementem było wielkie znaczenie ognia, jakie pojawiło się przy wprowadzonej kremacji zwłok. Tym bardziej, że ogień odgrywał także wielką rolę w gospodarce, której podstawą była uprawa roli na miejscu wypalanych lasów. Bez ognia nie byłoby też procesu odlewania brązu i innych metali nieżelaznych. Ogień staje się w sferze pradziejowych wierzeń świętym ogniem.

W efekcie tych zmian zanikły sypane nad mogiłami kurhany, zaś pojawiły się – niekiedy olbrzymie, liczące kilka tysięcy grobów, cmentarzyska ciałopalne, popielnicowe. Od nich wywodzi się nazwa nowego zjawiska i kręgu kulturowego – kultura pół popielnicowych. Kultura ta rozprzestrzeniła się na rozległych obszarach, obejmując basen środkowego Dunaju, tereny Czech, Moraw, Polski, wschodnie, zachodnie i południowe Niemcy, Austrię, Węgry, Francję oraz Hiszpanię.

Z okresu brązu nie licząc wymienionego stanowiska nr 5 z Jurkowa znane jest jeszcze 4 znaleziska fragmentów naczyń glinianych.

Kolejna epoka archeologiczna zwana okresem rzymskim – kiedy to południowe ziemie Polski zajęte były przez plemiona kultury przeworskiej prowadzące ożywione kontakty z Cesarstwem Rzymskim – reprezentowana jest na omawianym terenie tylko w postaci jednej rozległej osady, gdzie w trakcie badań powierzchniowych zebrano z wyoranych śladów po domach kilkadziesiąt fragmentów naczyń datowanych na lata 200-400 rok naszej ery.

Nielicznie reprezentowane są też znaleziska z okresu wczesnego średniowiecza, które identyfikujemy z pojawieniem się w dolinie Dunajca plemion słowiańskich. Z terenu Jurkowa pochodzą dwa znaleziska, jedno to ślad po dość dużej osadzie, zaś drugie to ślad osadnictwa słowiańskiego w postaci kilku fragmentów naczyń.

Z okresu późnego średniowiecza, czyli z czasów już nam bardzo bliskich pochodzi kilka znalezisk, które potwierdzają istnienie tu osady, która jest początkiem do dziś istniejącej i rozwijającej się miejscowości.

 

 

HISTORIA JURKOWA

wg Henryka Kornasia

 

 

Pierwsza wzmianka o wsi dotyczy roku 1215. Wtedy to biskup krakowski Wincenty Kadłubek przyznaje Katedrze Krakowskiej  dziesięcinę snopową miedzy innymi z Jurkowa. Pierwszymi udokumentowanymi właścicielami wsi są Wielogłowscy herbu Stary Koń. W roku 1401 wieś jest własnością Anny wdowy po Żegocie, właścicielu Jurkowa i Wielogłow. Od 1436 roku w źródłach historycznych jako właściciel pojawia się jej syn Mikołaj i jego żona Anna z Jeżowa. W ich posiadaniu są również wsie Kaliszany i Tymowa. W latach 1448-67 dziedzicem Jurkowa jest syn Mikołaja, Nanajko. We wsi jest 9 łanów kmiecych, zagrody, dwór szlachecki z rolami folwarcznymi, karczma i młyn o jednym kole na Dunajcu. Brat Nanajki, Żegota Wielogłowski występuje w dokumentach z lat 1467 do 1496 jako właściciel Jurkowa, Wielogłów, Sieprawia, Zawady (parafia Siepraw), Kawęcina i Pogwizdowa. W latach 1489-1518 dziedzicem Jurkowa zostaje Stanisław, syn Nanajki, bratanek Żegoty. Brat Stanisława Andrzej jest kolejnym właścicielem do roku 1526. Synowie Stanisława: Sebastian Nanajko, Henryk i Kasper zawierają umowę w roku 1527 w sprawie dóbr Tworkowej, Jurkowa i Tymowej. Jeśli któryś z zawierających umowę umrze bez potomka męskiego, wówczas spadkobiercą jego będą inni członkowie umowy mający potomstwo męskie. W roku 1530 Kasper Wielogłowski, dziedzic Jurkowa, jest także właścicielem Tworkowej, Tymowej, Dogalina, Zwoli, Morawin Wielkich i Małych oraz Sokolej Góry. Kasper zmarł w 1564 roku. W kościele parafialnym w Czchowie znajdują się dwa nagrobki renesansowe, Kaspra i jego żony ze stojącymi postaciami zmarłych. Wykonawstwo tych rzeźb przypisywane jest Hieronimowi Canavesiemu z Florencji. Miejsce pochówku dowodzi, że Wielogłowscy mieszkali w Jurkowie.

Opis granic wsi z 1597 roku: „granice między Jurkowem i Tworkową a Biskupicami i Złotą rozpoczynają się od Dunajczyska i idą Głębokim Potokiem zwanym Sucha Zelina na brzegach którego usypane są dwa kopce jeden biskupski na prawym brzegu potoku po południowo – wschodniej stronie. Dalej granice biegnące tym rzeczyskiem zwanym Sycha Zelina, przechodzą przez gościniec idący z Zakliczyna do Czchowa i kopcami w prawą stronę, aż do drogi prowadzącej z Biskupic do Jurkowa, gdzie usypano 3 kopce. Dalej granice biegną na wschód miedzą między rolami Marcina Gagatka karczmarza biskupskiego położonymi po prawej stronie i rolami Wojciecha Łyczka z Jurkowa, po lewej stronie aż do rzeki zwanej Mokra Zelina i do miejsca zwanego Nad Mostki do którego usypano 7 kopców. Odtąd granice idą samą rzeką Mokra Zelina w górę aż do ściany albo kopca narożnego wsi Lewniowa i kończą się na gruncie tworkowskim rozdzielając wsie Jurków i Tworkowa leżące po lewej stronie, wsie Biskupice i Złota po prawej”.

Ciekawym zabytkiem Jurkowa jest stary kościółek drewniany. Istniał już przed 1578 rokiem. Przybliżoną datę budowy trudno dziś ustalić. Odnowiony, bądź wzniesiony na nowo został w XVII wieku z obrazem Chrystusa upadającego pod krzyżem z wieku XVI i dwoma skrzydłami dwustronnie malowanymi; św. Katarzyna i św. Stanisław biskup u których stóp fundatorowie – duchowny i rycerz herbu Gryf. Na odwrocie: Chrystus Bolesny i Matka Boża Bolesna z połowy XV wieku, dalej dwa boczne ołtarzyki barokowe pochodzące z wieku XVIII.

Wśród wielu legend o Jurkowie, jedna z nich głosi, że kościółek bądź jeden z obrazów został przyniesiony przez powódź na Dunajcu. Inna, że dzwonek z sygnaturki rozpędza burze i dzwoni przed gradobiciem. Mieszkańcy Tworkowej wiedzą, że rozstępujące się przed głosem dzwonka chmury kierują się na stronę ich wsi i niszczą zasiewy. Podczas gdy na Jurków nie spada kropla deszczu.

Na cmentarzu w Czchowie /dolnym/ znajdują się pomniki nagrobne ostatnich właścicieli Jurkowa. Tablica na jednym z nich jest jeszcze czytelna i głosi:

Tytus SaryuszDobrzyński

Właściciel Jurkowa

1815-1871

córki

Maria 1855-1871

Florentyna 1860-1883

Drugi nagrobek dotyczy ostatniego właściciela obszaru dworskiego, którym był hrabia Marasse. Napisy są już nieczytelne. Rodzina Marassych była pochodzenia węgierskiego, a ich dwór znajdował się pod wzgórzem Dąbrowa nad obecną stacją benzynową, gdzie dziś wznosi się dom będący własnością pana Marecika z Krakowa.

Dwór rodziny Marasse spłonął po I wojnie światowej. Starsi mieszkańcy Jurkowa pamiętają wiele anegdot i opowieści o tej rodzinie. Jedna z nich głosi, że gdy w czasie śniadania do jadalni wpadł przestraszony lokaj ze słowami: panie hrabio dwór się pali!, oburzony hrabia, który miał zwyczaj śniadanie jadać w samotności rzekł, aby mu w czasie posiłku nie przeszkadzać. Inna opowiada o losie, jaki spotkał jednego z członków rodziny, który z wielkiego świata przywiózł… chorobę, w dzisiejszym świecie dużo bardziej znaną i określaną chorobą uciech miłosnych. Wówczas taka choroba na tyle przerażała, że mieszkańcy wywieźli zmarłego na tę chorobę na taczkach na cmentarz w Czchowie. – z opowieści pana Rąpały z Jurkowa (przyp. red.)

 

SZKOŁA PODSTAWOWA… DZIŚ IMIENIA JANA PAWŁA II

 

Szkołę zorganizowano w 1901 roku. Wcześniej dzieci z Jurkowa uczęszczały do szkoły w Czchowie. Pierwszym nauczycielem i organizatorem szkoły był Józef Zgłobisz z Tarnowa. Wśród mieszkańców wsi najwięcej starań wykazał ówczesny wójt gminy Jurków, Piotr Musiał oraz gospodarz Jurkowa Jędrzej Piwowar. W 1902 r. z inicjatywy Rady Szkoły zakupiono starą karczmę z placem, w której urządzono dwie sale lekcyjne i mieszkanie dla nauczyciela. W okresie I wojny światowej nauka była często przerywana. Przemieszczające się wojska kwaterowały często w szkole zajmując sale lekcyjne. Tak szkoła została całkowicie zniszczona. Dopiero w 1921 roku w budynku Kółka Rolniczego przeznaczono jedną izbę na salę szkolną, w której rozpoczęła się systematyczna nauka. Szkoła miała bardzo trudne warunki lokalowe, a nauka odbywała się na dwie zmiany. Dlatego społeczność jurkowska postanowiła wybudować nową szkołę, toteż 10 września 1931 roku poświęcono już kamień węgielny. Budowa szkoły trwała do 1936 roku przy bardzo dużej pomocy miejscowej ludności. Budynek ten funkcjonuje do dzisiaj, a znajdują się w nim: przedszkole, biblioteka i apteka.

W okresie II wojny światowej szkoła została mocno zdewastowana przez stacjonujące wojska niemieckie. Po wojnie trzeba było wybudować nową szkołę. Budowę rozpoczęto w 1966 roku (po dwóch latach ją zakończono); po raz pierwszy w murach szkoły znaleźli się uczniowie klasy ósmej. W tym też czasie szkoła otrzymała z Wydziału Oświaty w Brzesku telewizor, co było wielką nowością dla dzieci i mieszkańców Jurkowa. W procesie wychowawczym nastąpiła pełna współpraca trzech środowisk, tj. rodziny, szkoły i kościoła.

 

Jak jest „dziś” zapytaliśmy obecnego Dyrektora Zespołu Szkół w Jurkowie mgr Franciszka Kareckiego (wywiad z 2003 r., obecnie Dyrektorem Zespołu Szkół w Jurkowie jest Tadeusz Płachta).

Szkoła zatrudnia specjalistów z każdej dziedziny z wyższym wykształceniem magisterskim, uważam, że tym zapewniamy najlepsze warunki dla kształcenia naszych uczniów. Baza dydaktyczna od początku lat 90-tych bardzo się rozbudowała, możemy się pochwalić właśnie zmodernizowanym boiskiem sportowym przy szkole, dzięki decyzji o przeznaczeniu na ten cel pieniędzy Rady Sołeckiej i zaangażowaniu wielu osób – osobistemu nadzorowi Pana Sołtysa, znacznej bezinteresownej pomocy Firmy „Rabek” oraz samych mieszkańców Jurkowa.

W naszej szkole podstawowej uczy się 155 uczniów, w gimnazjum 81 uczniów, czyli 235 uczniów uczy się w Zespole Szkół w Jurkowie. Jak widać wcale niemało. Trzeba się tu pochwalić, że nasi uczniowie w tym roku uzyskali najwyższą średnią ze sprawdzianu w szkołach podstawowych.

Szkoła zwraca uwagę na umożliwienie jak najpełniejszego rozwoju ucznia, nie tylko intelektualnego, ale również fizycznego. Od kilku lat uczniowie wyjeżdżają systematycznie w każdym tygodniu na basen. Warto podkreślić, że obecnie część finansów związanych z tego rodzaju wyjazdami pokrywa Urząd Miejski. W tym roku pozyskaliśmy zrozumienie dla tego rodzaju inicjatyw ze strony Urzędu Miejskiego i możemy liczyć na wsparcie. Uczniowie z mgr wychowania fizycznego Piotrem Kuczkiem wyjeżdżają w ferie zimowe na obozy narciarskie (również zagraniczne), a w wakacje na obozy windsurfingowe. (Niżej o UKS „Zelina” – przyp. red.)

Rodzice chętnie angażują się w pracę szkoły, stąd też każdą inicjatywę konsultujemy z rodzicami i podejmujemy wspólne decyzje.

Dwa lata temu szkoła prowadziła zbiórkę pieniężną na pomoc dotkniętym powodzią w Czechach (akcja organizowana przez ambasadę czeską). Pieniądze przesłaliśmy na konto konkretnej czeskiej szkoły. Dalej – już drugi rok prowadzimy segregację śmieci. Podpisaliśmy stosowną umowę z tarnowską firmą recyklingu surowców wtórnych, która dostarcza do szkoły worki, a my odpowiednio segregujemy śmieci, które następnie firma zabiera. Tak samorząd szkolny uzyskuje parę groszy na potrzeby szkoły.

Warto też wspomnieć, iż w tym roku – maj, czerwiec młodzież jurkowska była w Wiedniu (Austria) w ramach nawiązywania współpracy między szkołami.

Szkoła w Jurkowie od dwóch lat „pisze się” imieniem Jana Pawła II i właśnie by podkreślić szczególnie 25 rok pontyfikatu Papieża – mijającą w tym roku 2-gą rocznicę nadania imienia szkole postanowili uczcić bardzo uroczyście. 20 października po pięknej Mszy św. nastąpił przemarsz ze sztandarem do szkoły, po czym nastąpiły dalsze uroczystości.

W następnym numerze umieścimy fotoreportaż z uroczystości – przyp. red.

Ponieważ przy prezentacji sołectwa nie może braknąć paru słów na temat sołtysa, toteż czynię. Sam nie chciał na swój temat niczego powiedzieć, natomiast, że dziennikarz winien dociekliwym być, czego się dowiedziałam – przekazuję dalej.

Otóż Jurków ma bardzo skromnego sołtysa, jest to człowiek solidny, pracowity, szanuje przede wszystkim porządek i ład – mówią o swoim gospodarzu mieszkańcy. Aby na niedzielę Jurków pięknie wyglądał daje wszystkim przykład porządkując otoczenie kościoła, placyki i przystanki. Jest przy tym bardzo konsekwentny, sprawy Jurkowa głęboko leżą mu na sercu.

Wszystko dopilnowuje osobiście, dociera do wszystkich.

Redakcja przy okazji opracowywania materiału do prezentacji Jurkowa spotkała się z tego najlepszym dowodem. Pan Sołtys osobiście dotarł do wszystkich, którzy mogli na temat Jurkowa coś wiedzieć, zorganizował wspaniałe spotkanie, na które zeszło się nieomalże pół wsi…

 

 

JAK POWIEDZIAŁO SIĘ A, TRZEBA POWIEDZIEĆ B

 

Uczniowski Klub Sportowy „Zelina” przy PSP Jurków jest od lat chlubą nie tylko szkoły, ale całego Jurkowa i gminy Czchów, o czym dyrektor nie wprost już nieco wspomniał, ale pałeczkę przekazał samemu trenerowi, a ten opowiada…

 

KRÓTKA HISTORIA KLUBU

 

Uczniowski Klub Sportowy Zelina Jurków powstał w czerwcu 1996 roku z początkowym nastawieniem na działalność sekcji koszykówki dziewcząt. I rzeczywiście w tej konkurencji wyniki przyszły nadspodziewanie szybko. Już rok później dziewczęta z Jurkowa zdobyły po dramatycznej walce mistrzostwo województwa tarnowskiego szkół podstawowych w piłce koszykowej dziewcząt. Sukces był tym większy, że w pokonanym polu pozostały renomowane szkoły w których szkolenie odbywa się w oparciu o prace trenerów klubowych. W kolejnych dwóch latach uczennice szkoły podstawowej w Jurkowie zdobywały brązowy medal mistrzostw województwa potwierdzając tym samym swój wysoki poziom. Do najlepszych w tym okresie należały: Sabina Jeleń, Małgorzata Krupa, Agnieszka Chojnowska, Katarzyna Antosz, Karolina Musiał i Małgorzata Batko.

Kolejny sukces przyszedł w roku 1998. We wrześniu Filip Lebiecki mieszkający w Tworkowej, a reprezentujący barwy UKS Zelina Jurków zdobył w biegu na 100 metrów Wicemistrzostwo Polski Młodzików.

Równolegle z działalnością sportową UKS Zelina Jurków rozpoczął aktywną pracę nad kształtowaniem i rozwijaniem kilku umiejętności bardzo przydatnych każdemu uczniowi.

Juz w roku 1996 po raz pierwszy zorganizowano wyjazd na basen do Tarnowa. Nikt chyba wtedy nie przypuszczał, że do dnia dzisiejszego, nieprzerwanie młodzież jurkowska uczestniczyć będzie w nauce pływania. Trudno policzyć ile dzieci brało w niej udział. Ale każdego roku przybywa w Jurkowie pływających a co ważniejsze wzrasta wśród rodziców świadomość potrzeby uczestnictwa w tych kursach.

Również od roku 1996 organizowane są obozy zimowe połączone z nauczaniem jazdy na nartach. W tym roku dzieci z Jurkowa pojadą już po raz piąty na Słowację do miejscowości Regatowka, gdzie pod okiem swojego nauczyciela pobierać będą pierwsze lekcje narciarstwa.

Kolejną działalnością nieprzerwanie prowadzoną od roku 1997 jest organizacja letnich obozów letnich połączonych z nauką windsurfingu. Ta popularna dyscyplina sportu wymaga nie tylko specjalistycznego sprzętu ale także wykwalifikowanych instruktorów. Dzięki zabiegom działaczy Klub nabył odpowiedni sprzęt a młodzież szkoli się pod okiem instruktora żeglarstwa. Początkowo obozy organizowane były nad zalewem Klimkówka a od roku 1999 nieprzerwanie nad morzem w okolicy Chałup.

Przyszłość Klubu rysuje się dobrze. Dopóki jest potrzeba aktywności wśród młodzieży, dopóki rodzice chcą wspierać finansowo ich rozwój fizyczny, dopóki są ludzie chcący i potrafiący wszystko to zorganizować, dopóty Klub będzie działał i miejmy nadzieję przyniesie jeszcze wiele radości kibicom i zawodnikom. Pomoc Urzędu Gminy, którą Klub w tym roku otrzymał po raz pierwszy, niech będzie zapowiedzią nadejścia nowych, lepszych dni.

 

Trener UKS Zelina

mgr Piotr Kuczek

 

 

Z PONAD 100-LETNIEJ KRONIKI SZKOŁY…

 

CIEKAWOSTKI

 

„Dnia 16, 17 i 18 lipca (1934 r.) nawiedziła całą Małopolskę Zachodnią niebywała powódź. Powódź ta zrobiła również wielkie szkody w Jurkowie. Wody Dunajca i Zeliny zalały zupełnie całą część terenów jurkowskich tzw. „Równię”. W nocy z 16 na 17 lipca ewakuowała się cała ludność z „Równi”, wywożąc swój dobytek. Widok to był okropny, jak ludzie, bydło i konie brnąc po pas w wodzie, uciekali na tereny wyżej wzniesione. Płacz kobiet i dzieci, ryk bydła i kwik świń niesamowitą symfonią napełniał powietrze, płukane jednostajnie ulewą. Około godziny 10-tej rano stan wód osiągnął swój punkt kulminacyjny. Woda oblała kościółek od strony południowej. Woda wiodąca od kościółka do „Równi” wyglądała jak rzeka, miejscami do 1 m głęboka. Po godzinie 10-tej nastąpił pewien stopniowy spadek wody. Pod wieczór wody opuściły tereny wyżej położone i ludzie niektórzy zaczęli powracać do swoich domów. Reszta powróciła dopiero na drugi dzień tj. 18 lipca. W niektórych domach woda zrobiła wielkie spustoszenie. W wielu domach zawaliły się piece i kominy. Na polach zostały zniszczone wszystkie plony. Pola na tzw. „Kamieńcu” zostały zamulone, na inne woda naniosła grubą warstwę szutru, w innych zaś miejscach woda wykopała wielkie doły. Cała kępa została po prostu zawalona drzewem rozbitych domów, które woda przyniosła Bóg wie skąd. Między innymi poznano części pochodzące z nowej i starej szkoły z Wytrzyszczki.

Jeszcze dobrze ludzie nie „obeschli” z jednej powodzi, gdy tym czasem przyszło drugie nieszczęście, mianowicie w tydzień po powodzi tj. 23 lipca nawiedziło Jurków i okolice oberwanie chmury, połączone z gradobiciem. Ulewa była tak straszna, że strugi wody lały się po prostu przysłaniając najbliższe otoczenie, a grad był tak wielki, że najstarsi ludzie nie pamiętali.

Trwało to trzy godziny. Skutek był taki, że Zelina wylała powtórnie i to tak nagle iż ludzie nie mieli czasu uciekać, chroniąc się na strychach swych domów. Piszący te słowa kierownik szkoły zamieszkały w ten czas jeszcze w domu Kółka Rolniczego zmuszony był uciekać z całym dobytkiem powyżej kolan w wodzie, do p. Antoniego Niecia, właściciela piętrowego domu, naprzeciw tartaku. Czego nie zrobiła pierwsza powódź tego dokonała druga i grad, robią ludzi skończonemi nędzarzami. Ludzie zostali bez chleba, bez ziemniaków i bez paszy dla inwentarza…”

To na początek, dalsze ciekawostki w następnych numerach – przyp.red.

 

 

WRACAMY DO TERAŹNIEJSZOŚCI…

 

ŚLUBOWANIE KLASY I

 

Dzień pierwszy października bieżącego roku był wielkim przeżyciem dla pierwszoklasistów Szkoły Podstawowej im. Jana Pawła II w Jurkowie. W tym dniu dwudziestu sześciu uczniów klasy I ślubowało – „…być dobrym uczniem, kolegą i przyjacielem zwierząt i roślin. W swym postępowaniu naśladować patrona szkoły Jana Pawła II…”. Po złożeniu uroczystej przysięgi nastąpiło pasowanie. Dyrektor szkoły mgr Franciszek Karecki przy pomocy ołówka, o magicznej długości, pasował pierwszoklasistów na pełnoprawnych uczniów tej szkoły. Potem nastąpiła krótka część artystyczna przygotowana przez uczniów klasy I, którzy „popisywali się tym, co już zdążyli się nauczyć”. Natomiast uczniowie klasy III przygotowali dla swoich młodszych kolegów skromne upominki wraz z życzeniami wszelkiej pomyślności. Na sali gimnastycznej bardzo licznie zgromadzili się rodzice pierwszoklasistów, którzy świętowali wraz z nimi. Rodzice z Trójki Klasowej przygotowali słodki poczęstunek dla dzieci, rodziców i nauczycieli. Dla uczniów klasy I dzień ten był dniem wolnym od obowiązków szkolnych. A oto nazwiska i imiona uczniów klasy I: Dudzińska Patrycja, Kamieniarz Aleksandra, Kłósek Agata, Kolbusz Marta, Kraczkiewicz Katarzyna, Krężołek Gabriel, Kwiatkowski Paweł, Marecik Patryk, Mielec Damian, Migacz Bartosz, Mulka Justyna, Musiał Tomasz, Nieć Katarzyna, Nieć Kinga, Nieć Monika, Olchawa Fryderyk, Orszulak Karolina, Orzeł Bartłomiej, Pasionek Anna, Pieńkoś Aleksandra, Potera Agnieszka, Rabiasz Katarzyna, Sacha Wojciech, Sroka Marcin, Szot Joanna, Tokarczyk Katarzyna.

Wychowawczyni:

mgr Alicja Mordarska

 

GŁOS DLA… PAŃ RADNYCH

 

ŻADNYCH ULG NIE MA

 

Rzeczywiście Jurków w Radzie Miejskiej reprezentują Panie Zuzanna Musiał i Anna Hołyst. To dowód, że Jurkowianie nie boją się oddać kobietom głosu, wręcz przeciwnie, doceniają ich siłę przebicia, niesamowite wyczucie i zrozumienie dla codziennych spraw i problemów. Brawo!

 

Jaka jest społeczność Jurkowa?

-W Jurkowie społeczność jest bardzo chętna do współpracy i w ten sposób możemy konsekwentnie realizować postawione sobie zadania. Jest to szczególnie widoczne przy organizowaniu programu na coroczne występy dożynkowe. Wówczas angażują się wszyscy, przychodzą na spotkania, podsuwają pomysły, chętnie się uczą i następnie z radością to prezentują.

W tym roku szkolnym młodzież szkolna Zespołu Szkół w Jurkowie może korzystać z pięknego boiska sportowego przy szkole. Przeprowadzona została modernizacja?

-Tak, Rada Sołecka przeznaczyła z własnego budżetu pieniądze na ten cel, dodatkowo duży wkład w to przedsięwzięcie miał Pan Sołtys, który codziennie nadzorował prace i sam pomagał, gdzie tylko mógł. Bardzo pomogła nam zapewniając materiał Firma „Rabek” z Jurkowa, za co jesteśmy bardzo wdzięczni. W wielu wypadkach można liczyć na naszą społeczność.

Jakie jeszcze sprawy ważne dla Jurkowa są do zrobienia?

-Bardzo ważne jest wykonanie chodnika Czchów, Jurków, Biskupice. Prace są w toku, w każdym razie z niecierpliwością oczekujemy na zakończenie inwestycji.

Czy mogłyby Panie zdradzić jakieś plany na przyszłość?

-Do wiosny przyszłego roku ma być rozpoczęta budowa ronda w Jurkowie. Dalej, pilną sprawą staje się już w przyszłym roku wykonanie dachu dwuspadowego na budynku szkoły w Jurkowie z powodu ciągłych zacieków w okresie deszczowym. Jednak dach jednospadowy nie zdaje tu egzaminu. Trzeba wyremontować remizę strażacką, zaadoptować poddasze na świetlicę dla młodzieży…Lista jeszcze jest niemała…

Czy jest osoba, o której warto by było wspomnieć przy okazji prezentacji Jurkowa?

-Były Proboszcz Jurkowa, ks. Władysław Augustyn. Był to człowiek bardzo wartościowy, przyczynił się do założenia parafii, remontu starego kościółka, budowy nowego kościoła w bardzo trudnych czasach (trzeba było pokonać wówczas wiele barier, by móc osiągnąć cel), a On potrafił nawet część własnych pieniędzy poświęcić na budowę kościoła dla Jurkowa. Był bardzo uczuciowy, każdego znał, wszędzie był, gdzie go potrzebowano i pomagał. Wiele z ludźmi rozmawiał.

Jeszcze jedno pytanie. Czy mają Panie jakieś względy w pełnieniu swoich obecnych funkcji w Radzie Miejskiej ze względu na to, iż jesteście kobietami?

-Żadnych ulg nie ma. Pracujemy jak mężczyźni Radni.

Dziękuję za rozmowę, życzę powodzenia.

 

 

JURKÓW – OCZAMI DZIECKA

 

„Proszę Państwa pierwsza wzmianka o Jurkowie powstała w roku 1215 i dotyczy dziesięciny snopowej. W 1401 roku wieś przeszła na własność Żegotów Wielogłowskich. Ostatnim właścicielem Jurkowa był hrabia Marasse.

Jurków obecnie liczy 1160 mieszkańców. Miejscowość ta jest również znana z zabytkowego kościółka, który istniał już przed rokiem 1578. Dokładna data budowy kościółka jeszcze nie została ustalona. Kościółek został odnowiony lub ponownie wzniesiony na nowo w XVIII w. Z tego co głosi legenda kościółek powstał po powodzi. Wielka woda przyniosła obraz Pana Jezusa albo Matki Bożej. W tym miejscu postanowiono wybudować Kościółek. Na terenie Jurkowa toczyły się walki między Niemcami, a Rosjanami. Spłonęło 16 zabudowań. Na sam początek dom pana Mendla, pana Ogieli i Mroza.

W 1901 roku założono szkołę. Powstanie oddzielnej parafii w Jurkowie datuje się na rok 1979. Zasłużonym mieszkańcem wsi był nieżyjący już ksiądz proboszcz Władysław Augustyn. Z jego inicjatywy powstała oddzielna parafia, wybudowano nowy kościół.

Drugą ciekawą postacią był „mały” Maciuś. Był on stolarzem, wykonał ogrodzenie oraz różne rzeźby. Pan Maciuś wykonał również ławkę z drewna do kościoła w Czchowie. Na niej siadali Jurkowianie w okresie gdy Jurków należał do parafii Czchów. W poprzednich latach, gdy nadciągała straszna burza pan kościelny zawsze dzwonił dzwonkiem i straszne chmury rozchodziły się w różne strony, a dźwięk dzwonka było słychać w sąsiednich miejscowościach. Moja mamusia słysząc dźwięk dzwonka w Drużkowie, przestawała się bać, bo wiedziała, ze nie będzie już burzy.

W okresie II wojny i zaraz po wojnie światowej niektórzy mieszkańcy zorganizowali Szopkę Bożonarodzeniową. Na czele grupy kolędniczej stanął pan Stanisław Rąpała. Kolędnicy chcieli trochę zabawić ludność, zwłaszcza młodzież. Szopka ta została wznowiona w 1999/2000, wystartowała na pokazie grup kolędniczych w Lipnicy Murowanej i zdobyła wyróżnienie. Teksty do szopki pochodzą z ust pana Stanisława Rąpały, zostały spisane i są w posiadaniu mojej mamy (…). Sławnym mieszkańcem Jurkowa jest ksiądz Henryk Cabała – palatyn, który od 1977 pracuje na Misjach w Rwandzie. Jurków jest malowniczą miejscowością, w której zawsze coś się dzieje.”

 

Ania Michalczyk z Jurkowa

Wypracowanie napisane na lekcję języka polskiego w roku 2000

 

 

SŁOWO OD PROBOSZCZA

 

Z ROZMOWY Z FRYDERYKIEM BAJORKIEM PROBOSZCZEM JURKOWA.

 

Skończyła się wieczorna Msza św. w Jurkowskim Kościele. Jeszcze chwila… Z półmroku (to już przecież październik) wyłania się postać w sutannie, z daleka widać dym papierosa. To ks. Proboszcz. Zaprasza na plebanię. Jeszcze ze schodów zabiera do środka jakieś przedmioty. „Muszę być przygotowany, jak wychodzę do pszczół” – wyjaśnia. Hodowla pszczół to jedno z wielu zajęć ks. Proboszcza. Słychać krzątanie w kuchni, po chwili proboszcz podaje herbatę, sobie oczywiście kawę i podsuwa ciasteczka – „to swojej roboty” – dodaje. Nie można nie spróbować. …Pierniki. W jednym momencie dowiaduje się, że ciasto piernikowe ma być po wyrobieniu pozostawione na zewnątrz od dwóch tygodni… nawet do dwóch lat. Słucham z niedowierzaniem. „Im starsze tym lepsze, to samo jest z gotowymi ciastkami. Jadłem już z 1986 roku, te były naprawdę dobre…” Przepisu nie zdradzam jednak. Myślę, że jedynie ks. Proboszcz jest w stanie przekazać w odpowiedni sposób tego rodzaju tajniki kulinarne.

Wypytuję o coraz nowe rzeczy. Ks. Proboszcz nie ma gospodyni, sam gotuje, mało tego… robi przetwory, kisi ogórki. Uprawia ziemię, ma swoje jarzyny, owoce, hoduje ryby, po prostu gospodarzy na „plebańskim”…

Ale do rzeczy. Parafia Jurków to niewątpliwie parafia z tradycjami. Ma piękne obiekty sakralne, o których już na początku prezentacji wspominaliśmy. Jednym z nich jest stary modrzewiowy kościółek…

Jednonawowy, konstrukcji zrębowej – informuje Proboszcz – oszalowany, kryty gontem, istniał przed 1575 rokiem, odnowiony w 1850 r., a poświęcony w 1871. Ołtarz barokowy z XVIII wieku. Obraz Chrystusa niosącego krzyż z XVI w. odnowiony został w 2003 roku w pracowni p. Agnieszki i Pawła Dziurawiec w Tarnowie.

W latach 80-tych dobudowano wejście do tego kościółka. Warto zaznaczyć, iż parafia zebrała pieniądze na wykonanie ogrodzenia (2001r.), którego wygląd został zachowany, natomiast wewnątrz znajduje się konstrukcja stalowa. Z konserwacji zabytków nie dostaliśmy złotówki, ani na kościółek, ani na odnowienie obrazów.

Kościół jest otwierany codziennie od godziny 6 do 7 rano podczas mszy św. porannej. Odbywa się tu przygotowanie dzieci do I Komunii św., do bierzmowania, kursy przedmałżeńskie, nabożeństwa I-Czwartkowe i I-Piątkowe ranne.

Drugi nowy okazały kościół budowany w czasach solidarności, czyli całkiem niedawno. Ks. Proboszcz przytacza fakty – budowa trwała przez lata 1981-89, 6 sierpnia nastąpiła uroczysta konsekracja, której dokonał jeszcze ks. Arcybiskup Jerzy Ablewicz (była to Jego ostatnia konsekracja – dodaje).

Nie wolno tu nie wspomnieć o byłym Proboszczu Jurkowa – bardzo szanowanym ks. Władysławie Augustynie. To on rozpoczął budowę kościoła na działce zakupionej od Pani Gadzinowej… Ks. Władysław był od 1969 roku rektorem kościółka Przemienienia Pańskiego (parafia była w Czchowie), od 1979 pracował jako proboszcz, w tym czasie 7 listopada 1979 r. powstała parafia Jurków.

Kronika parafialna zaczyna się od budowy kościoła…

Proboszcz myślami wraca do ks. Augustyna… Zmarł 2 sierpnia 1990 po mszy św. porannej. Na plebani. Ja jestem od 12 sierpnia. Mam ogromny szacunek do swojego poprzednika, wspominam o Nim przy każdej wizytacji biskupiej, w listopadzie organizujemy zaduszki kapłańskie, podczas których modlimy się za wszystkich księży. Za ks. Władysława odprawiam ok. 30-stu Mszy św. w roku. Warto wspomnieć również, że śp. Ks. Korta ze Złotej będący w wielkiej przyjaźni z ks. Proboszczem wiele pomógł przy budowie nowego kościoła w Jurkowie, wiele mu zawdzięczamy i za Niego w naszym kościele odprawia się ok. 10 Mszy w roku. Ludzie o Nich pamiętają.

Gdy przyszedłem do Jurkowa najpierw zabrałem się za dokończenie ogrodzenia – załatwienie tej sprawy leżało na sercu ks. Augustynowi, następnie zacząłem skupować pole z zamiarem połączenia kościoła z cmentarzem z ominięciem drogi głównej. W ciągu trzech lat udało się zakupić pole na drogę na cmentarz oraz na parking przy cmentarzu. Od 7-miu lat kościół ma organy. Ostatnio mamy też pięknie wykonaną nową drogę krzyżową – z figurkami robionymi w drzewie dębowym – dzieło p. Bogdany Drwal z Tarnowa. Była to bardzo kosztowna i długotrwała robota. Ale mamy ofiarnych parafian, którzy rozumieją że to są wydatki bardzo ważne dla naszej parafii i chętnie pomagają we wszelkiego rodzaju akcjach.

Mamy bardzo dobrą Radę Parafialną. Jest to 10 osób, które są bardzo oddane sprawie parafii, zawsze można na nie liczyć. Ja jestem trudnym człowiekiem, jeśli mi coś leży na sercu, to mówię o tym bez ogródek, ale każdemu podaję rękę i z każdym rozmawiam. W Jurkowie chciałbym zaszczepić kult Matki Bożej Fatimskiej. Dużo podróżuję, jestem Dekanalnym Przedstawicielem Biura Pielgrzymkowego. Byłem też w Fatimie. To wrażenie nie do opisania…

W przyszłym roku będziemy obchodzić 25-lecie parafii. Z tej okazji będą zorganizowane Misje, a centralne uroczystości odbędą się w II niedzielę Wielkanocy. Proboszcz w zamyśleniu dopala papierosa.

Na talerzu już prawie znikły ciastka… prawdziwy rarytas, herbata dawno ostygła… Mam wrażenie, że myśli już o przyszłych uroczystościach. Przerywam zamyślenie, zajęłam już zbyt dużo cennego czasu. Jeszcze w drzwiach słyszę: i proszę podkreślić, że mamy dobrych parafian… Szczęść Boże.

Joanna Dębiec

 

 

 

OCHOTNICZA  STRAŻ POŻARNA W JURKOWIE

– RYS HISTORYCZNY

 

Historia Ochotniczej Straży Pożarnej w Jurkowie sięga okresu I wojny światowej, kiedy to podczas działań wojennych spłonęła znaczna część wsi, a szczególnie zniszczona została tzw. wschodnia góra. Kiedy po zakończeniu wojny w rodzinne strony wrócili żołnierze, siedmiu z nich jako światlejsze umysły postanowili założyć zorganizowaną straż ogniową. Byli to: Władysław Kamiński – Komendant, Władysław Mróz, Stanisław Baca, Andrzej Malina, Piotr Mendel i Jan Dębosz. Dzięki ich zaangażowaniu, dobrej pracy organizacyjnej i przy pomocy mieszkańców wsi w roku 1925 zakupiono jednocylindrową sikawkę ręczną. Zakup ten stał się powodem założenia Ochotniczej Straży Pożarnej w Jurkowie, która zjednała sobie wielu zwolenników. W roku 1931 groźny pożar zniszczył 12 budynków na tzw. zachodniej górze. Do walki z żywiołem zjechały OSP z okolicznych miejscowości, jednak ich działania i trud nie przyniosły większego rezultatu z powodu braku wody. Pożar dopiero ugasiła przybyła z Okocimia Zakładowa Straż Pożarna, która dysponowała motopompą i wężami tłocznymi.

Ta tragedia uświadomiła mieszkańcom wsi i Zarządowi Straży, że należy zapewnić wodę dla wsi i dla celów przeciwpożarowych. Postanowiono zatem wybudować dobrze funkcjonujący wodociąg i przeciwpożarowy kryty zbiornik, który istnieje do dzisiaj. Zakupiono także nowoczesną dwucylindrową ręczną sikawkę z dużym zapasem węży. Wodociąg ukończono w roku 1935, a ks. Mucha – Proboszcz z Czchowa, dokonał uroczystego poświęcenia i otwarcia.

(…) Wraz z wybuchem wojny i powszechną mobilizacją, w tym również Jurkowskich strażaków nastąpiły zmiany w Zarządzie OSP. Nowym komendantem został Władysław Goryl. Który poprzez swoje kontakty wiele pomógł mieszkańcom podczas okupacji, wykorzystując między innymi fakt, że okupant szanował mundur strażaka. Wspomnieć należy ciekawostkę z tamtych czasów, która opowiada, iż podczas pożaru składów magazynowych na elektrowni wodnej w Czchowie, OSP Jurków jako pierwsza wzięła udział w akcji gaśniczej, a za sprawną i szybką akcję okupant przydzielił nagrodę dla Jurkowa.

Podczas wojny, a szczególnie działań frontowych znaczna część majątku straży uległa zniszczeniu, głównie na skutek pożaru zabudowań. Spaleniu uległy również mundury, czapki i hełmy, o które po wojnie było tak trudno. Straż za własne pieniądze zakupiła materiał na mundury, które szyli Jan Kornaś z Tworkowej i Józef Kostrzewa z Jurkowa. Dzięki tym staraniom straż ponownie zaktywizowała się do działania. W tym też czasie OSP postanowiła zbudować remizę i przystąpiła do gromadzenia materiałów budowlanych. Wystąpiły jednak trudności z zakupem odpowiedniej parceli budowlanej. Postanowiono zatem przekazać zgromadzone materiały na wsparcie budującego się w tym czasie Ośrodka Zdrowia i Szkoły Podstawowej. Po dłuższych staraniach straż nabyła działkę budowlaną od śp. dha Piotra Musiała, który jak podkreślają rozmówcy rozumiał i popierał konieczność budowy remizy. W tym miejscu i w tym czasie rozpoczyna się okres ostrej krytyki, a także wywieranie nacisku nie przebierającej w siły i środki ówczesnej powiatowej władzy administracyjnej, a szczególnie partyjnej. Podkreślę w tym miejscu, że żadna straż na terenie gminy nie doznała tylu szykan i utrudnień w swojej społecznej pracy co OSP w Jurkowie, a szczególnie członkowie Zarządu. Doszło do tego, że zakupioną parcelę Zarząd OSP musiał przekazać pod budowę Kółka Rolniczego (obecna baza ZUM).

Dzięki naciskowi Zarządu OSP na władze powiatowe wywalczono jedynie budowę jednego boksu na sprzęt przeciwpożarowy przy budującej się bazie kółka rolniczego. W tych bardzo trudnych czasach strażacy byli szczególnie zaangażowani w prace na rzecz wsi i ochrony przeciwpożarowej, działali prężnie, co niewątpliwie miało wpływ na zdobycie I miejsca w Powiatowych Zawodach Pożarniczych zorganizowanych w roku 1965, gdzie w nagrodę otrzymali nowoczesną motopompę, która pracuje do chwili obecnej. Następnie strażacy z Jurkowa podjęli energiczne starania o przydział samochodu dla OSP i w 1957 roku dzięki pomocy Stanisława Musiała – ówczesnego oficera LWP odkupiono wycofywany z wojska terenowy samochód marki Dodga. Służył on OSP przez blisko 20 lat. Wojewódzka Komenda Straży Pożarnych w Tarnowie widząc starania i osiągnięcia strażaków z Jurkowa w 1976 roku przydzieliła nowy samochód pożarniczy marki Żuk. Był to pierwszy samochód pożarniczy na terenie gminy Czchów, który po niezbędnym remoncie służy również do chwili obecnej. Opisując historię OSP w Jurkowie należy cofnąć się jeszcze do 1971 roku aby odnotować ważne wydarzenia. Otóż po utworzeniu samodzielnej parafii w Jurkowie pw. Przemienienia Pańskiego przy dużym poparciu ks. Władysława Augustyna (nieżyjącego już ówczesnego proboszcza) dla OSP w Jurkowie mieszkańcy ufundowali sztandar, który do dzisiejszego dnia zdobi ważniejsze uroczystości kościelne i państwowe.

Podkreślić należy odwagę i samodzielność jurkowskich strażaków nie tylko podczas zwalczania klęsk żywiołowych (powodzi i ognia), ale również za utrzymanie tradycji swoich ojców i własnej wiary biorąc aktywny i zorganizowany udział w pełnej gali we wszystkich najważniejszych uroczystościach religijnych pomimo zakazów i presji ówczesnych władz partyjnych swoją samodzielność zachowali do dziś. Zarząd OSP nie tylko w minionym okresie ale i obecnie broni interesów swojej jednostki i jej członków.

Z materiałów przygotowanych przez St. Obala w 1994 r.

 

 

ZE 100-LETNIEJ KRONIKI SZKOŁY…

 

„Dnia 2 czerwca 1935, po uroczystym nabożeństwie w miejscowej kaplicy odbyła się w Jurkowie podniosła uroczystość poświęcenia wodociągów połączona z poświęceniem nowej sikawki Ochotniczej Straży Pożarnej, która równocześnie obchodziła 10-lecie swego istnienia. Uroczystość tę zaszczycili swą obecnością: zastępca starosty p. Naniecki, dyr. Woj. P.Z.U.W.  p.T.Sroka, przedstawiciele władz Straży Pożarnej, delegacje okolicznych oddz. Str. P., wójt gm. P.St. Skarżyński i inni. Poświęcenia dokonał proboszcz z Czchowa ks. Andrzej Gołąb.”

ROK SZKOLNY 1942-43

„…Jak wszystkie wsie i miasta, tak też i Jurków pozbył się w roku 1942 Żydów. Żydzi z gminy Czchów, Jurkowa, Uszew, Zakliczyn i innych, umieszczeni zostali w przygotowanym dla nich getcie w Zakliczynie, a stamtąd po kilku miesiącach wysłani zostali na łono Abrahama jedni bezpośrednio z Zakliczyna, a drudzy koleją z Gromnika.

Drewienka, które znosiły dzieci, nie wystarczały, aby należycie ogrzać jedną salę, toteż nauka wstrzymana została z dniem 25 stycznia.

Przerwa trwała do 17 lutego.

Wiosna w tym roku rozpoczęła się dość wcześnie. Na terenie szkolnym żadne zmiany godne zanotowania nie zaszły. Natomiast w życiu nauczycielstwa zmiany okropne. Drożyzna straszna. Dla zilustrowania przedstawiam kilka przykładów, np. 100 kg pszenicy kosztuje przeszło 1000 zł, 1 kg masła – 120 zł, 1 l mleka 5 zł, jajko – 2,50 zł, koszula męska – około 400 zł, ubranie – około 6000 zł. W tym czasie, kiedy są takie ceny, pensja nauczyciela wynosi 255 zł 28 gr.! (słownie: dwieście pięćdziesiąt pięć złotych). O tak zwanych przydziałach, które nauczyciel otrzymuje, to szkoda pisać, bo te 20 dkg cukru czy marmolady, otrzymywane raz na kilka miesięcy, lub chleb, którym można kitować okna, to chyba nie są wystarczające do życia. Drożyznę powoduje w dużej mierze paskarstwo, które w naszej okolicy rozwielmożniło się bardzo z powodu dobrej komunikacji. Między Słotwiną a budującą się zaporą wodną w Czchowie stale kursują auta ciężarowe i ciągniki dowożące materiał. Pojazdami tymi można o każdej porze dnia jechać tam i z powrotem. Życie, więc człowieka, który musi żyć z pensji, jest bardzo trudne w tych czasach, toteż wszystko, bez czego się można obejść, ludzie ci sprzedają lub wymieniają za żywność. (…) Czego nie żałują człowiekowi ludziska, to samogonki powszechnie zwanej „paziówką” lub „bimbrenii”, którą to sami pędzą i piją, - piją prawie wszędzie i prawie wszyscy. Pan Bóg obdarzył ludzi w zeszłym roku ziemniakami, więc jest z czego ten bimber pędzić, a okazji do picia jest bardzo dużo

Tymczasem wojna trwa dalej – na frontach i tzw. „wojna nerwów” poza frontami. Co dzień giną ludzie tu i tam, wyczerpuje się wszystko, czwarty rok dobiegam a tu jak nie widać końca, tak nie widać.”

 

ROK SZKOLNY 1943/44

„(…) Zima się zbliża, a o opale dla szkoły „ani słychu ani dychu”. Z powodu bardzo małej frekwencji i braku opału, naukę musiano przerwać już 14 grudnia. Drożyzna wzmaga się z miesiąca na miesiąc, z przydziałami żywności coraz lepiej. O przydziałach materiałów tekstylnych coś tam wspominają. Miejscowi gospodarze rozumiejąc ciężką sytuację tut. grona nauczycielskiego zorganizowali po wsi zbiórkę. Kierownik szkoły nie wiedząc o niczym mocno był zdziwiony, gdy pewnego wieczoru zajechała przed dom fura i zaczęto znosić do mieszkania worki pełne zboża, mąki, grochu i bobu. Ogółem uzbierano przeszło 400 kg (…) Piękny ten i szlachetny czyn świadczy o uspołecznieniu i obywatelskim stanowisku tutejszej ludności i o jej życzliwym ustosunkowaniu się do tutejszego nauczycielstwa. Osuch Stanisław, Malina Adam, Staszczyk Augustyn, Sroka Władysław i Baca Stanisław, oto młodzi gospodarze, którzy tę akcję przeprowadzili. Zaznaczyć należy, iż akcja ta nie była żadnym naśladownictwem, gdyż w całej okolicy nie było słychać o czymś podobnym.  Równocześnie z Jurkowem, akcję taką przeprowadziła i Tworkowa.”

Wybrała J.Dębiec

 

 

 

POZOSTAŁO W PAMIĘCI…

 

I O TYCH BOCIANACH…

OPOWIADA STANISŁAW RĄPAŁA

 

„Kiedyś w Jurkowie, tam gdzie teraz jest sklep, na wysokiej topoli było zrobione gniazdo, to właśnie miejsce upatrzyły sobie bociany. Przylatywały tutaj co rok i tak zżyły się z mieszkańcami Jurkowa, że jakby wrosły w to otoczenie. Gdy w 1934 roku zbliżała się powódź, bociany wyrzuciły z gniazda 3 swoje młode. Jeszcze do 60-tego roku bociany przylatywały i gnieździły się w tym miejscu.

Gdy z początkiem lat 70-tych w tym miejscu powstał Bar „Pod Bocianem” przestały się pokazywać. Natomiast mieszkańcom tak brakowało ptaków (wiadomo, i dzieci przybywało regularnie…), że tutejszy rzeźbiarz ludowy, którego zwano „mały” Maciuś wykonał z drewna gniazdo i bociana, który przez lata towarzyszył życiu wsi”. Ponoć średnio co 2-3 lata w Jurkowie rodzą się bliźniaki, co potwierdza z uśmiechem p. Bożena Wiewióra (sama jest dumną mamą właśnie bliźniaków).

 

Jurków jest miejscowością, w której rozwija się z powodzeniem działalność wielu firm różnej branży. Ale… było i tak przed laty. „Tu mieliśmy Fabrykę Wody Sodowej, tzw. krachalnię. Krachla – tak dawniej nazywana była oranżada półsłodka.

Działały dwie kuźnie, powiadają, że gdy Kiepura jechał na występy do Krynicy, tu podkuwał konie.

Było też paru szewców – Leśniak, Staszczyk (brat wspomnianego Maćka), Krzyżak, Koza, Wojtal; stolarze – Nieć Ludwik i Rejkowski; kołodzieje – Staszczyk Józef i Grzyb Andrzej. Jurków posiadał 2 młyny, jeden mniejszy, a drugi większy, nowoczesny o wydajności 5 ton na dobę przemiału. Znajdował się w miejscu, gdzie dzisiaj są postawione bloki.

Działały również dwa tartaki dwutraktowe, nowoczesna betoniarnia u p. Kusiona (jak dziś u p. Musiała), zlewnia mleka”.

 

W czasie reorganizacji Rad Gromadzkich gmina zbiorowa Czchów została podzielona na 4 Gromadzkie Rady: Jurków z siedzibą w Biskupicach Melsztyńskich, Tymowa, Czchów i Filipowie. W efekcie tej reorganizacji 20 budynków zostało odłączonych od Jurkowa, a dopisanych do Czchowa (lata 50-te), mianowicie młyn – p. Ferenca, betoniarnia – p. Kusiona, dom Adama Pachoty (obecnie Leśniaka), Władysława Ojczyka, Michała Niecia, Marcina Rzepki, Piotra Kornasia (obecnie Kołodzieja), Józefa Dudka, Stefana Janickiego, Adama Ryby, braci Kalickich, Kantka, Błażeja Białki, Jana Brzęka, Władysława Brzęka, Kozy, Jana Kozdroja (obecnie Stanisława Wańkowicza), Kurasiowej (ob. Dziadura), Władysława Piotrowskiego i p. Wojtalowej.

Są to informacje, które zachowały się tylko w pamięci tych ludzi, być może kiedyś będą stanowić jedyny dowód tych wydarzeń.

Opracowała Joanna Dębiec