Nasi partnerzy

  • image
  • image
  • image
  • Autokompleks
  • Instal-mont
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image

Fotoreportaże

  • Tłusty Czwartek czy inaczej Babski Comber - w Złotej - fot. J.Dębiec
  • Studniówka ‘2018 Zespołu Szkół Ponadgimnazjalnych w Czchowie w nowoczesnym Hotelu Łaziska nad Jeziorem Czchowskim - fot. red. Joanna Dębiec
  • Gminny Przegląd Kolęd i Pastorałek dla dzieci do lat 9. - fot. red.  Joanna Dębiec
  • Uroczystości Dnia Babci i Dnia Dziadka w Złotej - fot. J.Dębiec
  • Uroczystości Dni Babci i Dziadka zorganizowane przez Przedszkole w remizie w Jurkowie - fot. red. J.Dębiec
  • Archiwum

Wytrzyszczka

Administrator.

 

OPOWIEŚCI PRZY HERBATCE (historyczna, przeprowadzona w roku 2003, na potrzeby artykułu na łamy Czasu Czchowa)

 

Julian Pachota, 78-letni mieszkaniec Wytrzyszczki, mimo iż dopiero od 1950 roku mieszka w Wytrzyszczce potrafi wiele powiedzieć o tej miejscowości i jej historii. Wszystko co wie, przekazała mu teściowa, bardzo go to interesowało, więc pytał. Opowiadała, że Wytrzyszczka powstała ponad 150 lat temu, właścicielem tej ziemi był Pan na Połomiu (Połom, dziś w gm. Iwkowa). Wytrzyszczkę pokrywały wówczas same lasy. Pan był znamienitym rycerzem, brał udział w wielu bitwach i m.in. za zdobycie w jednej z nich 300 ludzi w niewolę otrzymał w darze Połom. Folwarczyskiem zarządzał niejaki Zapór. I właśnie Ci rycerze, wzięci w niewolę pracowali u Pana na włościach i to byli późniejsi pierwsi osadnicy, za swoją pracę otrzymywali ziemię.

Pierwszym osadnikiem na Wytrzyszczce był Maciaś (ornaś – ze słowiańskiego ordynas, zamieszkał na Zalesiu koło Połomia). Drugim osadnikiem był niejaki Zając, z pochodzenia Turek, osiedlił się na Równinie. Trzecim zaś – Różański Michał (patrz Pani nawet pamiętam – odrywa się od wspomnień Pan Julian z wyraźną satysfakcją) – też Turek i kolejnym Osuch z rodu kozackiego. Teściowa z innymi też odrabiała pańszczyznę (8 lat tak pracowała).

Opowiadała, że Pan podczas jednej z wypraw walczył z Moskalami i przywiózł sobie stamtąd żonę, piękną Rosjankę, jakąś hrabiankę. Mieli jednego syna, ale ten nie rozwijał się dobrze. Natomiast chodziły słuchy, że piękna żona miała wielu adoratorów, przyjeżdżali do niej jacyś Rosjanie, w każdym razie wierną nie była. Po śmierci w młodym wieku syna Pani sprzedała całą Wytrzyszczkę, natomiast Pan skończył marnie życie – jako żebrak.

Ale wróćmy do osadników…

Na Zalesiu nieco później osiedlili się Krężołkowie, Litwini, było ich 5 braci – dobrzy rolnicy i rzemieślnicy, wszyscy muzykalni. Skoro tak mówimy, Maciasie też byli muzykami, dodatkowo budowali domy i byli rękodzielnikami.

Pan wspomina nazwy przysiółków rozumiem? Proszę je umiejscowić.

A więc od strony Kozieńca to był Folwark, na dole Zawrocie (w obrębie dzisiejszej szkoły) i Skale. Potoki – wzdłuż tzw. Czarnego Potoku aż do Iwkowej, na południe od Czarnego Potoku – przysiółek Rola, natomiast Zalesie już graniczy z Połomiem.

Rządcą na roli był Krężołek, był rzemieślnikiem, wyprawiał skóry, za swoją pracę dostał od Pana ok. 5 ha roli – ten kawałek ziemi został nazwany Skórówka. W roku 1880 wiele ziemi wykupili tu Żydzi. We wsi postawiono karczmy, jedną z nich prowadził niejaki Żołna. O nim chodzą po wsi nieprawdopodobne historie. Ponoć znał się na czarach, za pazuchą nosił węża, z którym się nie rozstawał, miał dar jasnowidzenia…

Można przypuszczać, że lata 80., 90. jeszcze XIX wieku w miejscu, gdzie lasy porastały większość wsi i zaścianków to były czasy i miejsce, gdzie wierzono jeszcze w gusła, gdzie rzeczy nieznane były dla ludzi tajemniczymi i niemalże nadnaturalnymi. Dziś nieco inaczej postrzegamy rzeczywistość, bardziej cywilizowanie, ale wówczas… -przyp.red.

A co Pan wie na temat zamku?

Zamek… - wg kroniki Tropie powstało od zamku, właścicielem był Wytrzeszcz. Według legendy był to zamek zbójnicki. Ponoć mieszkający w nim rycerze gromadzili zrabowane od przepływających tratwami handlarzy – skarby i je chowali pod zamkiem, ale okolicznym mieszkańcom się nie pokazywali. Jeśli chodzi o bliższe nam czasy… podczas I wojny światowej na Równiach (tam gdzie teraz jest Dunajec), stacjonowało wojsko austriackie, natomiast w zamku wojsko rosyjskie, ponoć pozostały tylko groby, nikt nie wyszedł stamtąd żywy. Podczas II wojny światowej wkoło zamku były okopy. Warto wspomnieć, iż dawniej szosa „szła” pod zamkiem.

Jak dawniej się żyło?

Oj, był czas strasznej biedy, ludzie chodzili w chochołach albo papierowym worku i drewniakach. Jak ja chodziłem do szkoły, było nas 4., nauczyciel gotował zupę dla ludzi najbiedniejszych, już na 12 lat chodziło się na służbę, często do innej wsi. Było biednie, ale po ludzku, jeden drugiemu pomagał. Za chlebem szło się do Brzeska lub do Łososiny, każda kruszynka była szanowana. Po domach chodzili żebracy, przychodzili do sołtysa i ten im musiał zawsze coś dać, przygotowywał też snopek do spania.

Były czasy…

A co pamięta małżonka, Pani Pachotowa?

Pamiętam wszystko od małego dziecka… mówi Pani Pachota, mieszkanka Wytrzyszczki. Nasza wioska nie jest bogata, istnieje tu niski procent ziemi, ale gospodarze, którzy tu pracowali, żyli, zawsze wywiązywali się ze swoich obowiązków. Życie dawniej było ciężkie, taki przykład – nie było butów, do szkoły chodziło się w większości boso. Mówię tu o latach 1926-27. państwo nie dbało o ludzi, na mieście nie było funduszy i skóry, szkoła była w Wytrzyszczce (nie było szkoły w Witowicach), natomiast druga szkółka była na terenie Będzieszyny – zrobiona z jednego pokoju w domu Krężołków, kolejne pomieszczenie zajmowała nauczycielka Stefania Kwiekówna.

W szkole w Wytrzyszczce było podobnie – po drugiej stronie mieszkał nauczyciel z rodziną. Kierownik szkoły Tadeusz Gębka był człowiekiem wyrozumiałym.

Czy pamięta Pani jakieś wydarzenia ważne dla Wytrzyszczki z tych czasów?

O tak, mieliśmy wielką uroczystość we wsi, było to wiosną 1930 roku, przejeżdżali przez Wytrzyszczkę Marszałek Józef Piłsudski i ówczesny prezydent Ignacy Mościcki. Na Wytrzyszczkę przybyli mieszkańcy Iwkowej, Wojakowej, okolicznych wsi, narodu była moc. Staliśmy z chorągiewkami, ja nawet mówiłam wierszyk. Byłam w takiej białej sukience, składałam życzenia i wręczałam bukiet goździków.

Wie Pani? Nawet go pamiętam…

Potem Prezydent Polski zaczął Boże coś Polskę i wszyscy śpiewaliśmy ze łzami w oczach, potem hymn… Jeszcze Polska…

Co może zachować się w ludzkiej pamięci, ile historii podawanych sobie z ust do ust, nigdzie dotąd nie spisane… - przyp. red.

W kolejnych numerach postaramy się umieszczać takie właśnie ciekawostki, których ze spotkania z mieszkańcami Wytrzyszczki, zresztą również innych miejscowości gminy w trakcie opracowywania PREZENTACJI nazbierało się całkiem sporo.

Spisała i opracowała Joanna Dębiec