Nasi partnerzy

  • image
  • image
  • image
  • image
  • Jaśkowy Sad
  • image
  • Instal-mont
  • Autokompleks
  • image
  • image
  • image
  • image

Fotoreportaże

  • Andrzejki z folklorem czyli Grupa śpiewacza KG Czchów i Klub Seniora Nasza Chata - w czchowskiej Leśniczówce - fot.red. Joanna Dębiec
  • Parada Bajkowa na Andrzejkowy czas - ciekawa i kolorowa inicjatywa szkoły specjalnej w Złotej - fot.red. Joanna Dębiec
  • Roczek przedszkolnego Caritas w Jurkowie - fot.red. Joanna Dębiec
  • Twórcze i inspirujące obchody 100-lecia uzyskania przez kobiety w Polsce praw wyborczych Polka Niepodległa 2018 - Brzeskie Centrum Biblioteczno-Kulturalne 24 listopada br. - fot.red. Joanna Dębiec
  • Święto Pluszowego Misia - spotkanie najmłodszych i przyszłych Czytelników w czchowskiej Bibliotece - fot.red. J.Dębiec
  • Archiwum

Złota

Administrator.

 

WYWIAD Z SOŁTYSEM – JERZYM KORNASIEM

 

 

Od kiedy pełni Pan funkcję sołtysa Złotej?

Od 1990 roku.

Skąd zainteresowania pracą na rzecz społeczności lokalnej, jak ona wygląda?

Jestem rodowitym mieszkańcem Złotej. Od najmłodszych lat towarzyszyłem tacie w pracy strażaka, już jako 16,17,18 – letni chłopak zastępowałem ojca, brałem udział w akcjach, również prawie od początku grałem w orkiestrze strażackiej w Złotej, na bębnie, początkowo na tenorze. W latach 80. jeszcze nim zostałem sołtysem byłem członkiem Rady Sołeckiej, byłem też w Komitecie budowy wodociągu, telefonizacji i gazyfikacji wsi. Brałem udział w budowach kaplicy, kościoła, przy rozbudowie budynku remizy OSP. Angażowałem się we wszystko co dla wsi można było uzyskać.

Czym zajmuje się Pan na co dzień?

Rolnictwem, na własnym gospodarstwie. Mam wykształcenie budowlane, ale jednak… - jestem insyminatorem (znakuję bydło). Jestem też Przewodniczącym Parafialnej Rady Gospodarczej. Prywatnie jestem żonaty, mam 4. dzieci.

Jakie jest środowisko złockie?

Wiadomo, nie ma co chwalić, ale to pracowici ludzie, gościnni, uczynni, dbają o swoje środowisko, o swoje gospodarstwa, posesje, o wygląd estetyczny całej miejscowości. Złota jest niewielką miejscowością, położoną na terenie pagórkowatym, mimo to wszystkie grunty rolne są zagospodarowane. Również widzi się zaangażowanie mieszkańców w sprawy społeczne, biorą udział w szkoleniach rolniczych organizowanych przez ODR czy Koło Gospodyń Wiejskich.

Co warto w Złotej pokazać?

Na pewno obiekty sakralne, stary i nowy kościół, muzeum parafialne (nad zachrystią w nowym kościele jest ekspozycja m.in. szat liturgicznych sprzed wieków), izbę regionalną u Pani Stalmach (narzędzia, przedmioty codziennego użytku, stroje), w części starej plebanii jest też do dyspozycji mieszkańców biblioteka, częściowo są tu zbiory śp. Ks. Korty. Jest piękna kaplica cmentarna, dom strażaka pełniący wielorakie funkcje: w budynku mieści się poczta, 2 centralki telefoniczne – TP SA i MP-Brzesko SA, ładnie zagospodarowana klubo-kawiarnia „ROCO”, która służy młodzieży i starszym mieszkańcom Złotej, wypożyczalnia kaset video, są przygotowywane 3 stanowiska internetowe.

Warto zobaczyć nasze szkoły: podstawową i Specjalny Ośrodek Szkolno-Wychowawczy – istniejący już od 40 lat.

Na terenie Złotej mamy Ochotniczą Straż Pożarną, której historia jest bardzo bogata i myślę, że Prezes p. Grzanka, który jest jednocześnie kapelmistrzem orkiestry strażackiej (od jej założenia, a minęło już 25-lecie istnienia) – powie na ten temat najwięcej. Działa Koło Gospodyń Wiejskich, a wspólnie występujemy grupą na dożynkach gminnych. Właśnie się szyją spodnie dla zespołu „Złocanie”, jakby się jeszcze zorganizowało kapelę moglibyśmy się zaprezentować w przyszłym roku w pełnej gali.

Chlubą miejscowości jest działający od lat, ale ostatnio reaktywowany – Ludowy Klub Sportowy „TEMIDA”, którego prezesem jest Jacek Suchan. Na terenie Złotej jest też mnóstwo przydrożnych kapliczek i… to piękny teren widokowy, który warto pokazać.

Jakie są problemy wsi w dzisiejszych czasach?

Dużo zostało zrobione w kierunku poprawy stanu dróg gminnych, ale nadal jest wiele potrzeb. Jest zapotrzebowanie na budowę nowych dróg gminnych, które będą służyć mieszkańcom poszczególnych przysiółków. Jest problemem i dużą potrzebą – modernizacja drogi powiatowej od Biskupic Melsztyńskich przez Złotą w kierunku Łoniowej oraz w kierunku Biesiadek. Już ponad 30 lat ta nawierzchnia leży i ponad zasklepienie ubytków nie było nic robione.

Szkoła…Złota ma być objęta planem Centrum Odnowy Wsi. Jeśli by ten plan doszedł do skutku, oprócz remontu dróg, chodników, wykonane by zostały – plac zabaw przy Domu Nauczyciela, zajezdnia autobusowa, wykonanie elewacji na szkole. Staramy się o powstanie pełnowymiarowego boiska sportowego, które powstało kilka lat temu. Brakuje trybun z prawdziwego zdarzenia. Planowane jest również wykonanie bieżni. Dużym problemem jest dalszy etap kanalizacji wsi, powstaje coraz więcej domów, odprowadzanie ścieków staje się problemem.

Działa w Złotej Koło Gospodyń Wiejskich?

Tak, prężnie, jako jedno z nielicznych w gminie. Nasze gospodynie spotykają się przy różnych okazjach, ważnych dla wsi uroczystościach, służą pomocą kulinarną nie tylko przy dożynkach ale i uroczystościach Strażackich.

Czy chciałby Pan coś dodać, co ostatnio zmieniło się w Złotej?

Warto dodać, iż zostało wykonane oświetlenie uliczne na trzech odcinkach Złotej – przy nowym kościele, Złota Przymiarki, od Biskupic w kierunku Ośrodka Szkolno-Wychowawczego i w kierunku Biesiadek.

Problemy Złotej są załatwiane częściowo na miejscu. Chciałbym tu podziękować władzom UM w Czchowie za wykonanie zadań, prac na terenie sołectwa Złota oraz prosić o dalszą, owocną pomoc i współpracę.

Przy okazji chciałbym podziękować mieszkańcom Złotej za ofiarność i pomoc w realizacji zadań związanych z remontem nowego oraz zabytkowego kościoła, za dbanie o wystrój i otoczenie kościoła i obiektów sakralnych.

Dziękuję za rozmowę

 

 

 

 

 

Wspomnienie o śp. Księdzu Prałacie

Franciszku Korcie(1927-1996)

 

z oprac. Ks. dr Stanisława Kądziołki

 

 

W niedzielę 10 sierpnia 1997 r. w kościele parafialnym pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy w Złotej miała miejsce niecodzienna uroczystość. W pierwszą rocznicę śmierci śp. Ks. Prałata Franciszka Korty Administrator Diecezji Tarnowskiej, Ks. Bp Józef Gucwa, poświęcił epitafium ku jego czci ufundowane przez parafian Złotej…

Gdy w 1971 r. ks. Franciszek Korta przybył do Złotej, jego tym razem już samodzielna placówka duszpasterska była, delikatnie mówiąc, w trudnej sytuacji materialnej. Jego poprzednik, ks. Feliks Cebula, znękany długoletnią walką z komunistycznym bezprawiem, nie miał już sił do przeprowadzenia niezbędnych, ale i gruntownych renowacji wymagających żmudnej pracy i ogromnych środków finansowych. Należy zaznaczyć, że parafia w Złotej należała wówczas do uboższych miejscowości w diecezji tarnowskiej. Niewielka, licząca niewiele ponad tysiąc mieszkańców wioska, leżąca z dala od większych ośrodków przemysłowych, aż do lat siedemdziesiątych nie miała elektryfikacji i bitej drogi. Większość mieszkańców pracowała na roli zdobywając z trudem konieczne środki utrzymania. To wszystko jednak nie zrażało pełnego zapału i energii nowego duszpasterza. Po zdobyciu środków materialnych, nowy Ksiądz Proboszcz przystąpił z ogromną energią i niespotykanym rozmachem do gruntownej renowacji wszystkich obiektów parafialnych – gruntowny remont zabytkowego kościoła pod wezwaniem św. Michała Archanioła, kapitalny remont zabytkowej plebanii, organistówki i wszystkich budynków gospodarczych, uporządkowanie cmentarza parafialnego i gustowne urządzenie dwóch sal katechetycznych. Już od 1975 r. ks. Franciszek Korta planował budowę nowego kościoła parafialnego w Złotej. Niestety, restrykcyjna względem budownictwa sakralnego polityka ówczesnych władz komunistycznych stanęła na przeszkodzie realizacji tych planów. Dopiero powstanie „Solidarności” i odwilż w stosunkach między państwem a Kościołem na początku lat osiemdziesiątych umożliwiły realizację tych ambitnych projektów. 15 września 1982 r., mając akceptację całej wspólnoty parafialnej i konieczne zezwolenia władz kościelnych i państwowych, przystąpił z ogromnym zapałem i poświęceniem do budowy nowoczesnego kościoła parafialnego pod wezwaniem Matki Bożej Nieustającej Pomocy. Kościół ten został wzniesiony i wykończony w ciągu zaledwie jednego roku, co jest ewenementem w skali ogólnopolskiej.

Ostatnim jego wielkim dziełem materialnym było zbudowanie w 1988 r. nowoczesnej plebanii, doskonale harmonizującej z nowym kościołem.

Ksiądz Franciszek Korta bardzo dbał o wysoki poziom głoszonego Słowa Bożego sprowadzając do Złotej znakomitych kaznodziejów. W każdym roku urządzał trzy razy rekolekcje: w Wielkim Poście, w Adwencie i przed odpustem na św. Michała Archanioła. Jako proboszcz cieszył się ogromnym autorytetem wśród swoich parafian, którzy tak jak ojcu powierzali nie tylko swoje problemy duchowe, ale także kłopoty i troski materialne, a on tym wszystkim problemom, tak jak umiał, starał się zaradzić i czynił to najczęściej bardzo skutecznie. Swoich parafian uczył nie tylko miłości Boga i bliźniego, ale także umiłowania porządku, wrażliwości na czystość i piękno.

Doceniał znaczenie duszpasterstwa rodzin i młodzieży. Jako notariusz dekanatu czchowskiego przyczynił się do zorganizowania fachowego poradnictwa rodzinnego. Bardzo wysoko cenił duszpasterstwo pielgrzymkowe. Wiele serca wkładał w katechizację dzieci i młodzieży. Przez wiele lat pełnił funkcję wizytatora nauki religii. Szczególną życzliwością otaczał dzieci niepełnosprawne pod względem fizycznym i umysłowym, otaczając wielką troską Szkołę Specjalną w Złotej.

Ksiądz Prałat, chociaż sam był zaciętym przeciwnikiem komunizmu, czemu dawał wyraz w licznych dyskusjach, a nawet na ambonie, to jednak miał wyrozumiałość do słabości ludzkiej. Zwalczając system, kochał człowieka zniewolonego przez ten system i starał się mu przyjść z pomocą. Toteż nawet u przeciwników politycznych cieszył się wielkim szacunkiem i ci nieraz, wywdzięczając się za otrzymane dobro, pomagali mu załatwić trudne i skomplikowane sprawy. Na plebanii w Złotej gościł setki, a może nawet tysiące, kapłanów.

Znał setki kapłanów w Polsce, nawet za granicą: we Włoszech, w Stanach Zjednoczonych, we Francji, w Niemczech, w Czechach, na Słowacji i na Ukrainie. Wszystkich przyjmował bardzo serdecznie, każdego starał się podjąć posiłkiem i obdarzyć jakimś upominkiem. Kupując jakąś dobrą książkę religijną, brał często nawet kilkanaście egzemplarzy, aby mieć na upominki dla kapłanów. Bardzo często plebanię w Złotej odwiedzało naraz nawet i kilkudziesięciu kapłanów. Wielu z nich szukało tutaj dobrego słowa, otuchy, a często pomocy. Ksiądz Prałat, dysponując znacznymi środkami materialnymi i szerokimi kontaktami, chętnie tej pomocy udzielał. Wiele kościołów, kaplic i klasztorów w naszej diecezji i poza jej granicami posiada cenne dary z fundacji ks. Franciszka Korty.

Ważną rolę w posłudze kapłańskiej Księdza Prałata Franciszka Korty odgrywała opieka duszpasterska nad żołnierzami Armii Krajowej oraz więźniami obozów koncentracyjnych. Prawdopodobnie jego zainteresowanie tymi środowiskami sięga lat sześćdziesiątych, gdy był wikariuszem w parafii św. Józefa w Tarnowie, gdzie proboszczem był ks. Jan Marszałek, były więzień KL Auschwitz. W trosce o to, żeby nie zaginęła u młodego pokolenia Polaków pamięć o tamtych czasach, w nowym kościele parafialnym w Złotej urządził specjalną kaplicę tak zwaną „oświęcimską” pod wezwaniem św. Maksymiliana Marii Kolbe. Centralnym motywem tej kaplicy jest ogromnych rozmiarów wizerunek ukrzyżowanego Chrystusa na tle obozu oświęcimskiego i stojąca obok krzyża rzeźba Maksymiliana. W tej właśnie kaplicy, z inicjatywy Ks. Prałata Franciszka Korty, co roku w dniu 13 czerwca jest organizowane specjalne nabożeństwo upamiętniające pierwszy transport więźniów z Tarnowa do Oświęcimia. Na to nabożeństwo przybywają corocznie żyjący więźniowie Oświęcimia z Polski i z zagranicy. Aby nie zaginęła pamięć o tamtych czasach, Ks. Prałat zorganizował specjalne pielgrzymki do KL Auschwitz i KL Mauthausen, które przywiozły urny z ziemią przesiąkniętą krwią męczenników. Te urny zostały złożone również w kaplicy św. Maksymiliana.

Ks. Prałat Franciszek Korta w ciągu 25 lat swojego proboszczowania w Złotej nawiązał w chlubny sposób do pięknej tradycji polskich kapłanów społeczników, którzy wzorem żyjącego w XIX wieku wielkopolskiego księdza Piotra Wawrzyniaka, troszczyli się nie tylko o wieczne zbawienie powierzonych sobie owieczek, ale także wiele uwagi poświęcali trosce o podniesienie ich poziomu materialnego.

Przez ćwierć wieku proboszczowania ks. Franciszka Korty miejscowość Złota zmieniała się nie do poznania. Z ubogiej i niedostępnej pod względem komunikacyjnym wioski rolniczej zmieniała się w znaną szeroko miejscowość, o pięknej zabudowie, której walory turystyczne są coraz bardziej doceniane. Przy wielkim zaangażowaniu Ks. Prałata w Złotej wybudowano obszerny Dom Strażaka, gdzie swoją siedzibę znalazł Ośrodek Zdrowia i poczta. W tych latach Złota została nie tylko zelektryfikowana, ale otrzymała też wodociąg i sieć gazową. Dzięki współpracy z katolikami niemieckimi udało się uzyskać fundusze na budowę oczyszczalni ścieków. Jeszcze w latach osiemdziesiątych wieś uzyskała własną centralę telefoniczną, co umożliwiło całkowitą jej telefonizację. Ks. Prałat, dbając o estetyczny wygląd otoczenia kościoła i plebanii, do takiej samej troski o estetyczny wygląd swoich domów i gospodarstw zachęcał parafian, a czasami, nawet nie przebierając w słowach, wytykał brak porządku i niechlujstwo. Można powiedzieć, że ta jego batalia o piękny wygląd Złotej przyniosła pewne efekty. Szczególną opieką Ks. Prałata cieszyła się Ochotnicza Straż Pożarna w Złotej, której społeczne inicjatywy popierał nie tylko słowem, ale także groszem. Bardzo cieszył się z rozwoju i sukcesów Orkiestry Strażackiej.

Był zawsze związany z ludźmi. Nie znosił samotności, prowadził ogromnie ruchliwy tryb życia. Był niezmiernie ciekawy świata i ludzi. W ciągu 43 lat swojego kapłańskiego życia zgromadził ogromną liczbę książek z różnych dziedzin nauki, najwięcej z teologii, w tym wiele obcojęzycznych (łacińskich, włoskich, niemieckich, angielskich). Można powiedzieć, bez przesady, że prenumerował względnie nabywał prawie wszystkie periodyki i pisma teologiczne, jakie ukazywały się w Polsce. Nie było chyba w Polsce wydanej takiej książki teologicznej, której Ks. Prałat by nie posiadał. Książki te nie tylko posiadał, ale często czytał. Codziennie, o ile nie był w podróży, kilka godzin czasu (niekiedy całe przedpołudnie) spędzał na lekturze książek i czasopism. Drugą wielką pasją ks. Prałata było pisanie listów i kartek. Prowadził bardzo ożywioną korespondencję z wieloma osobami duchownymi i świeckimi, w kraju i za granicą. Codziennie prawie otrzymywał kilkadziesiąt listów i tyleż samo wysyłał. Lubił także pisać pisma urzędowe do władz kościelnych i świeckich, zawsze wyczerpująco i w jasny sposób przedstawiając poruszany problem. Następną jego pasją życiową były podróże, ciekawość świata, zwiedził prawie całą Europę, był w Stanach Zjednoczonych i w Ziemi Świętej, wiele razy odwiedzał Rzym oraz słynne sanktuaria maryjne w Lourdes i Fatimie. Bardzo lubił zwiedzać kościoły, nie tylko wspaniałe bazyliki, ale również proste, ubogie kościółki wiejskie. Jak każdy prawdziwy humanista, miał szerokie zainteresowania. Żywo interesował się architekturą, sztuką sakralną i świecką. Już w 1971 r. założył Muzeum Parafialne w Złotej. Kolekcjonował znaczki pocztowe, medale i kartki pocztowe. Bardzo lubił słuchać muzyki, zwłaszcza piosenek religijnych, toteż gromadził wielką liczbę kaset i płyt z muzyką religijną. Żywo interesował się polityką. Cieszył się ze zwycięstwa „Solidarności” w 1989 r. Jego ogromną radością życiową był najpierw wybór, a potem pontyfikat papieża Jana Pawła II. Cieszył się ogromnie z każdej pielgrzymki Papieża do Ojczyzny. Dla uczczenia osoby Ojca Świętego ufundował piękny pomnik Jana Pawła II (dzieło tarnowskich artystów rzeźbiarzy, Bogdany Drwalowej i Stefana Niedorezo), który stoi na placu przed nowym kościołem w Złotej. Ks. Franciszek Korta, dysponując znacznymi środkami finansowymi, był prawdziwym mecenasem sztuki. Zamawiał obrazy i rzeźby u znakomitych twórców, nie targując się o cenę. Fundował dzieła sztuki nie tylko dla kościoła w Złotej, ale także dla wielu innych kościołów i kaplic w Polsce. Nazwiska malarzy, rzeźbiarzy, architektów, konserwatorów, którzy pracowali na zamówienie Ks. Prałata, utworzyłyby długą listę.

Na wzór swojego patrona św. Franciszka z Asyżu, którego otaczał niezwykłą czcią, bardzo lubił zwierzęta, zwłaszcza leśne. Przy plebanii w Złotej założył jakby niewielki ogród zoologiczny, który stanowił wielką atrakcję, zwłaszcza dla dzieci odwiedzających Złotą. Miał niezwykłe poczucie humoru. Bardzo lubił różne wesołe żarty i dowcipy. Sam płatał drobne figle swoim znajomym i przyjaciołom, i nie obrażał się, gdy takie płatano jemu. Będąc sam raczej pogodnego usposobienia, był bardzo wrażliwy na wszelką biedę, krzywdę i niesprawiedliwość. Wiele osób świeckich, będących w trudnej sytuacji materialnej, skorzystało z jego pomocy, której starał się nikomu nie odmawiać. Tak więc można powiedzieć, że starał się żyć pełnią życia i jego każdą chwilę aktywnie wykorzystać, do tego stopnia, że nigdy nie miał czasu, aby zatroszczyć się poważnie o swoje zdrowie, chociaż od dłuższego czasu odczuwał różne problemy zdrowotne.

Zmarł 5 sierpnia 1996 r. (na zawał serca – przyp. red.) w 69. roku życia, 44. roku kapłańskiego posługiwania i w 26. roku proboszczowania w Złotej. Na koniec, pozwalając mu przemawiać niejako spoza grobu, zacytujmy fragmenty jego testamentu: „Gdy przychodzi jesień życia, trzeba pomyśleć o tym, aby w chwili mojego odejścia z ziemi wszystko ułożyć tak, aby mnie nikt źle nie wspominał… (…) Parafian moich proszę, aby mocno trzymali się wiary. Wiarą trzeba żyć na co dzień i przekazywać jako największy skarb swoim dzieciom, wnukom i wszystkim ludziom… (…) Zostańcie z Bogiem i do spotkania – co daj, Boże – w niebie”.

 

Wybrała i opracowała J.D.