Nasi partnerzy

  • image
  • Instal-mont
  • image
  • image
  • image
  • image
  • Autokompleks
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image

Fotoreportaże

  • Gimnazjaliści piszą testy - fot. J.Dębiec
  • Dzień o bezpieczeństwie - konkursy, symulacje, testy, pokazy, wykład dla młodzieży - ZSP Czchów - fot. J.Dębiec
  • Pełen emocji spektakl Św. Franciszek w wykonaniu czchowskiego teatru amatorskiego - fot. red. J.Dębiec
  • Gminny Konkurs Recytatorski poezji Juliana Tuwima - fot. J.Dębiec
  • Święto Wiosny w SOSW w Złotej - spotkanie autorskie z B.Kołodziej i kolorowy, skarpetkowy Światowy Dzień Zespołu Downa - fot. J.Dębiec
  • Archiwum

DZIEJE NIECZECHOWA NAD BRUDAJCEM – CZĘŚĆ 3 - publikacja CZCZ nr gru

Administrator.

Wielkie zwycięstwo księcia Markusa w Bitwie nad Urnami


Kolejne dwanaście miesięcy minęło od grudnia Onego roku w Księstwie Nieczechowskim nad rzeką Brudajec. Za-li pamiętacie na czym stanęło w poprzednim odcinku naszej bajki ? Przypomnę zatem, że zastępy księcia Markusa i Księcia bez Ziemi szykowały się do ostatecznej bitwy o władzę w Księstwie. Już Onego czasu pełną parą pracowały zbrojownie: Patriot i Strzelanie Księcia bez Ziemi oraz Piastowskie Stalowe Lemiesze księcia Markusa, produkując nowoczesne miecze i sztylety o wielkiej mocy rażenia przeciwnika. Księstwo szykowało się do ostatecznej bitwy pomiędzy wojskami obu zwaśnionych i szczerze nie przepadających za sobą władców, z których jeden władzę miał ale stracił, a drugi mając władzę stracić jej nie miał zamiaru. Choć ostateczna bitwa wisiała w powietrzu jak ulewny deszcz przed mającą się rozpętać gwałtowną burzą, to życie z pozoru toczyło się leniwie. Kupcy zjeżdżali do Księstwa w interesach, chwaląc tutejszy spokojny, bez tłoku i pośpiechu sposób robienia interesów. Kuracjusze w lecie przybywali w celach zdrowotnych zażyć kąpieli w błotnistych wodach Brudajca lub poleniuchować na żwirowej plaży Jurkorwacji, czy też zregenerować nadwątlone zdrowie w sanatorium „Łaziszcze”. Książę Markus udał się z poselstwem do Cesarza w celu przygotowania ogólnocesarskiego jubileuszu twórcy Cesarstwa Piastów, legendarnego i mitycznego twórcy potęgi państwa Piastowskiego – cesarza Kasjusza Największego. Lechiusz przyjął życzliwie poselstwa księstw historycznie związanych z osobą cesarza Kasjusza, obiecując honorowe wstawiennictwo dla wszechcesarskich uroczystości. Sam cesarz Lechiusz wyprawiał się właśnie w podróż do Syberiandii, by oddać cześć rycerzom bezbronnym, którzy podczas Wielkiej Wojny Narodów zostali skrytobójczo zabici siedem dekad wcześniej przez władców Syberiandii.  W kilka tygodni po tym podczas wyprawy do Syberiandii cesarz Lechiusz wraz z blisko stuosobowym orszakiem poniósł śmierć nagłą i tragiczną na Niegościnnej Ziemi. W cesarstwie nastała żałoba i wnet po tym tragicznym zdarzeniu rozpisano elekcję cesarską. O tron cesarstwa ubiegał się brat tragicznie zmarłego cesarza arcyksiążę Kaczysław i baron Bron – Komarnicki. Dziwna to była elekcja, bowiem Kaczysław na wiecach udawał Komarnickiego i wice wersa: Bron – Komarnicki ciętym ripostował językiem niczym brat bliźniak trzeci. Sporo zamętu w głowach poddanych to wywołało, a  ostatecznie nowym cesarzem został Bron - Komarnicki większością głosów około dziesięciu elektorów. Choć za życia książę Markus niezbyt przepadał za cesarzem Lechiuszem, to jednak poruszony ogólnocesarską tragedią postanowił wydać edykt o utworzeniu w Nieczechowie skweru pamięci ofiar Syberiandii, wszelako kilku synów księstwa Nieczechowskiego śmierć poniosło na owej Niegościnnej Ziemi i czas był ostateczny, aby tą ofiarę z krwi złożonej za cesarstwo wreszcie publicznie upamiętnić. Wydawało się, że Markus więcej czasu poświęca sprawom bytu poddanych księstwa i modernizacji miejskiej, niż przygotowaniom do ostatecznego starcia. Wszelako zarządził kolejny etap budowy czterech aren sportowych dla młodzieży oraz gruntowną przebudowę centrum stolicy, a na finał robót kazał wmurować tablicę ku czci cesarza Kasjusza Największego przy wejściu frontowym do Pałacu niedawno rozbudowanego i od tego czasu nazywanego Markusjatem. Na uroczystość wmurowania tablicy Książę kazał wybić okolicznościową monetę i wydać historyczną księgę czynów cesarza Kasjusza Największego. Tymczasem myliłby się ten, który zakładał, że owe smutne czasy nie będą sprzyjać przygotowaniom do wielkiego i ostatecznego starcia dwóch Książąt. Nastała jesień zrazu słotna, ale potem sucha i pogodna. Wojska przeciwników były gotowe do walki, a ta już za pośrednictwem kronik i kronikopisarzy w sferze psychologicznej trwała na dobre. Sprzyjający Księciu bez Ziemi koncern kronik internetowych „Mały Brzeg.Wolne Słowo” co rusz publikował niepochlebne Markusowi kroniki dzienne. Markus odpierał te ataki niewybredne podczas wieców i posiedzeń Nieporadny, wskazując na powiązania nepotyczne „Małego Brzegu.WS” oraz zagraniczne źródła finansowania owego koncernu. Wielkim sukcesem Markusa było przejście na jego stronę byłych zwolenników Księcia bez Ziemi. Książę bez Ziemi mając wsparcie z zewnątrz, m.in. Hrabiego don Czesaniego i hrabiego Jurojka Tarnawickiego, a nawet cesarskiego posłańca do Unii Cesarskiej w Kapustlandzie  i wielce zaufanego arcyksięcia Kaczysława, kanclerza Zbizioraka, przygotowywał – zdawało mu się – skuteczne uderzenie wyprzedzające. Tymczasem poddanych obiegła informacja, jakoby księżna Zakalec ze sprzymierzonej z Księciem bez Ziemi konfederacji, w sąsiedniej Unii Tarnawickiej podmieniła listy uwierzytelniające elektorów do tutejszej Nieporadny Unijnej. Poddani sprzyjający Księciu bez Ziemi takie wieści przyjęli z niedowierzaniem, a gdy kroniki doniosły że to prawda najprawdziwsza, zaczęli coraz to powątpiewać w dobre intencje Księcia bez Ziemi. Stara strategiczna prawda mówi, że mobilne i dobrze wyszkolone wojsko to jedno, a życzliwość ludu to drugie,  bardzo ważne w ostatecznym rozrachunku ogniwo sukcesu militarnego. Nadszedł czas starcia. Dnia 21 przedostatniego miesiąca o świcie w niewielkiej miejscowości Urna stanęły naprzeciw siebie zbrojne orszaki Książąt. Tuż po pierwszej, porannej modlitwie arcykapłańskiej doszło do starcia. Ruszyły na przeciwnika lekko zbrojne oddziały piesze łuczników. Starcie trwało kilkanaście minut, po czym wojowie wycofali się na wcześniej obrane pozycje bez większych strat i zysków, choć zdawało się, że lekką przewagę osiągnęli wojowie Księcia bez Ziemi.  W obu sztabach postanowiono zmienić nieco taktykę. Generałowie Księcia bez Ziemi postulowali, aby nękać nieustannymi atakami czoło armii Markusa wysyłając do ataku lekkie oddziały artyleryjskie. Tymczasem dowodzący oddziałami księcia Markusa  wiceksiążę Barszczyński, regent Rycerskiewicz i kanclerz Burgul ustawili naprzeciw elitarny odział wojsk, rozkazując flankom wycofać się i okrążyć od południa i północy wojska przeciwnika. Ten manewr okazał się skuteczny i brzemienny w skutkach. Zaciskający się pierścień wokół armii Księcia bez Ziemi spowodował, że ruchy aprowizacyjne zostały sparaliżowane i już około południa rozpoczęła się na polu bitewnym wielka kotłowanina, która trwała bez przerwy do wieczora.  Zmierzchało, szczęk szabel i odgłosy walczących zaczęły cichnąć, aż umilkły zupełnie. Gdy nastał świt, oczom gapiów ukazał się widok prawdziwego pobojowiska. Na polu bitewnym leżało pokotem 12 z 14 oddziałów armii Księcia bez Ziemi. Dwóm wprawionym w bojach oddziałom Rengeliusza z Budzibęszyna oraz Burgulda z Jurkorwacji udało się wyjść z okrążenia bez strat. Za to z 15 oddziałów księcia Markusa, aż 13 wyszło ze starcia z okazałymi łupami, a tylko dwa oddziały, które pierwsze stawiły czoło przeciwnikowi nieco ucierpiały i zostały wycofane zawczasu z walki. Sam Książę bez Ziemi mocno zraniony chyłkiem uszedł do swojego dworu. Markus zaś tryumfował.  Bitwa nad Urnami przeszła do historii księstwa jako  największe i ostateczne starcie dwóch największych książąt ostatnich  dekad Nieczechowskiego Księstwa. Markus odniósł największą wiktorię w całej swojej historii władania Nieczechowem. Nigdy wcześniej i później nie odnotował już tak spektakularnego zwycięstwa.
Jesteście ciekawi jak potoczyła się dalsza historia w Nieczechowskim Księstwie ?  Jak to bywa w takich razach, poddani i dworzanie wrócili do swoich zajęć. Nikt  specjalnie nie zwracał uwagi na to, że od jakiegoś czasu w samym Nieczechowie pewien rządca książęcy nie wystawił swojego oddziału do walki, ani po jednej, ani po drugiej stronie bitwy. Choć kiedyś był sprzymierzony z Księciem bez Ziemi, to unikał za wszelką cenę konfliktu z Markusem i nie palił się do jakichkolwiek związków z byłym zwierzchnikiem. Swoim folwarkiem zarządzał tak, że już od jakiegoś czasu należał  do  bardziej zamożnych obywateli, zyskując coraz większy szacunek wśród mieszkańców Księstwa Nieczechowskiego. Zostawmy owego zręcznego Zarządcę na kolejny odcinek Dziejów Nieczechowa. Tymczasem przed księstwem kolejny jubileusz – wszak za kilka tygodni „Niewczas Nieczechowa” i jego główna kronikopisarz szykować się będą do okrągłej rocznicy kronikopisarskiej, zatem i ja tam pospieszę, aby podsłuchać co w poelekcyjnej trawie piszczy.

Koniec cz. 3.
Autor: Dariusz Adamski                           

Dziejów Nieczechowa uzupełnienie czyli do kronikarza zapytań kilka
Jako, że w historyi w ogóle, a Nieczechowa szczególnie, nie wszyscy tak obeznani jak przezacny, wyżej spisujący dzieje, zapytać na wstępie należy czy przypadkiem, ów biegle fechtujący piórem gęsim, tak koło południa, pamiętnego 21-go przedostatniego miesiąca, nie zaczął zanadto raczyć się winem wszelakim?
Bo cóż innego tłumaczy zacnego skrybę owego, iż uwadze jego uszło zachowanie zaufanych mężów Księcia bez Ziemi. A owi mężowie, tak koło wieczora już, widząc rozmiar nieuchronnej klęski swojego obozu, zachowali się zgoła nie jak to zwykle pobici w boju.  Ci doborowi wojowie przegranego Księcia bez Ziemi byli skonsternowani i zdziwieni! No bo czy dotychczas świat widział by zastępy - bez wsparcia groźne miny czyniących protektorów - chudopachołków (tak mniemali wojowie przeciwni Markusowi) aż taką victorię  mogły odnieść? Jakie to siły nieczyste musiały je wspierać, że nie odnosząc dotychczas w bojach sukcesów, bezpardonowy pogrom sprawiły, zaprawionym we wszelkich potyczkach, błogosławionym w dodatku przez możnych, oddziałom sprawiedliwych?
I nie zwycięstwo samo, jak mniemam, a widok zdziwienia na gębach pokonanych, najprzedniejszą był nagrodą dla zwycięzców! To warto w kronikach zapisać. Jak również i fakt, iż pokonanych Markus kazał oszczędzić.
Piwniczka z winami u waszmość dziejopisarza musi być niezgorzej zaopatrzona, skoro umknęło mu też ważne w dziejach Nieczechowa tegoroczne wydarzenie, a mianowicie powódź i wszystkie z nią związane historyje. Ciężki – choć letni – był to czas dla mieszczan i wokołogrodzkich przysiółków. Nie dość, że Brudajec swymi wodami zalał podmiejskie równiny, niszcząc kmieciom uprawy rolne, to w dodatku, bez umiaru padające deszcze rozmiękczyły okoliczne wzgórza, powodując obsunięcia się ziemi, niszcząc srodze wiejskie zagrody. Dobrze choć, że warowna baszta, nie rozleciała się doszczętnie, bo wówczas – przy wewnętrznym (Książę bez Ziemi) zagrożeniu – innym najeźdźcom Nieczechów i okolica by się nie oparły. W takim to też czasie Książę Markus musiał ciężko borykać się z przeciwnościami losu, podczas gdy jego przeciwnik prowadził polityczne knowania i dysputy, myśląc już o decydującym jesiennym starciu.
Omszałe też chyba gąsiorki sprawiły, iż w kronice zabrakło wzmianki o zacnej Rozamundzie Centusiowej. Bardzo radzi byśmy się dowiedzieć co nowego u niej słychać. Ta Nieczchowska matrona na pewno coś ważnego, a nowego wykoncypowała, co w kronikach winno być zapisane.
Należy więc liczyć, że zacny nasz skryba doszedł już do siebie i bieżące wydarzenia, skrzętnie nadal zapisuje. A piwniczkę, dla ochrony swojego zdrowia i uciesze innych, na koniec roku otworzy. Wszak niedługo karnawał, a i godnie Nowy Rok powitać też trzeba.


Pilnie dzieje Nieczechowa Śledzący