Nasi partnerzy

  • image
  • Autokompleks
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • Instal-mont
  • image
  • image

Fotoreportaże

  • Koncert Końcoworoczny Szkoły Muzycznej I st.z Domosławic w Europejskim Centrum Muzyki im. K.Pendereckiego w Lusławicach - fot.red. J.Dębiec
  • Podsumowanie kolejnej edycji Powiatowego Konkursu Wiedzy o Kazimierzu Wlk. - fot. red. J.Dębiec
  • Śliwkowe przedstawienie, koncert - inicjatywa uczniów i nauczycieli ZSiP ze Złotej - akcja charytatywna na rzecz Ani Gregorczuk - fot. red. J.Dębiec
  • Barwne przedstawienie Lokomotywa w wykonaniu rodziców - dla dzieci ZSiP w Domosławicach - fot. red. J.Dębiec
  • Z pełnego atrakcji z sercem Festynu Serca w Tymowej - fot. red. Joanna Dębiec
  • Archiwum

Mój letni kalejdoskop (CzCz nr lipiec 2010)

Administrator.

Młody – zdolny

Z dużym zaciekawieniem przeczytałem internetowy felieton Bożydara Gierczyńskiego pod tytułem „Z przymrużeniem oka: mundialowa kampania”. Nie wiem, czy szykowana jest wersja papierowa tego artykułu – jeśli tak, to bardzo dobrze. Bardzo dobrze dlatego, że Bożydar to młody człowiek, jak dobrze kojarzę z Tymowej, terminujący od jakiegoś czasu w redakcji „Czasu Czchowa” i mniemam, że to Jego terminowanie jest ku pożytkowi gazety jak i samego zainteresowanego. To, że Bożydar nie zajmuje się podczas tej praktyki albo to oglądaniem panoramy z okna redakcyjnego widocznej, albo dla odmiany szefowej czchowskiej gazety widocznej vis - a - vis  jest chwalebne, jeśli patrzeć na to pod kątem praktycznego urobku tejże praktyki. Zdolny praktykant był łaskaw podzielić się w artykule swoją refleksją na temat dwóch ważnych wydarzeń, którymi żyliśmy w ostatnich tygodniach; afrykańskim mundialem i polską kampanią prezydencką. Ładnie te dwie rzeczy młody człowiek „zgrał” w całość w felietonie i mnie jako czytelnika „wciągnął” w swoją obserwację. „Wciągnięcie” czytelnika to bardzo ważna dla dziennikarza umiejętność, bo jak mówi mój najbardziej wpływowy recenzent – żona – dobry artykuł to taki, który się sam czyta, to znaczy jak się zacznie go czytać, to się kończy w jednym kawałku. W czasach, gdy dziennikarstwo dramatycznie obniża poziom, jak polska ekstraklasa piłkarska, takie zjawisko przywraca człowiekowi wiarę w to, że bylejakość nie musi wygrywać zawsze i wszędzie. Trzymam mocno kciuki za Bożydara z nadzieją, że nie jeden jeszcze raz da publicznemu osądowi próbki swojego dziennikarskiego talentu.

(Niestety ze względu na zbyt odległy czas, jaki opisuje Bożydar w swoim felietonie i brak miejsca w interwencyjnym i przepełnionym wydarzeniami kulturalnymi numerze, można go tylko przeczytać na stronie internetowej www.czasczchowa.pl Myślę, że nie trzeba zachęcać – przyp.red.)

Paul wygrał Mundial

Zakończył się afrykański Mundial. Wszyscy kibice piłkarscy wiedzą kto wygrał – ośmiornica Paul!!! Głowonóg z niemieckiego akwarium bezbłędnie typował zwycięzców poszczególnych pojedynków piłkarskich. Ponieważ Paul – bo to samiec ośmiornica - zamieszkuje w niemieckim akwarium, zrobił wszystko, aby tryumfowały drużyny ze Starego Kontynentu. Co prawda podczas typowania półfinałów podpadł swoim żywicielom Niemcom, wskazując na Hiszpanię, ale przecież trzeba zrozumieć zwierzaka. Wszak z temperamentem oraz środowiskiem naturalnego życia bliżej Paulowi do hiszpańskich niż niemieckich klimatów. Wszelako Niemcy, którzy podczas tego Mundialu grali pięknie jak nigdy, przez Paula też zostali docenieni i w efekcie cieszą się sławą 3 drużyny globu. Tak na marginesie, jedyna reprezentacja, która nie przegrała meczu na mistrzostwach w RPA to… Australia.  Następna wielka impreza piłkarska to Mistrzostwa Europy 2012 rozgrywane w Polsce i chyba na Ukrainie. Należy zakładać, że najlepsze piłkarskie drużyny świata (Hiszpania, Holandia i Niemcy) pojawią się na naszych jeszcze dziś budowanych stadionach. Pojawi się też nasza drużyna korzystając z przywileju gospodarza. Ponieważ potencjał piłkarski made in Poland jest obecnie szacowany na granicy szóstej i siódmej dziesiątki, co przekłada się w praktyce na fakt, że nasze najlepsze klubowe jedenastki toczą zacięte boje z takimi potęgami jak Inter Baku czy Levadia Talin, już dziś proponuję szukać szans w pomyślnych wróżbach. Na Paula nas nie stać, ale myślę sobie, że moglibyśmy nauczyć typowania na Euro 2012 jakiegoś białowieszczańskiego żubra. Czasu na naukę jeszcze trochę zostało, a w tym czasie niech chłopcy Franka Smudy kontynuują radosny futbol z sześcioma , a może nawet dziesięcioma golami aplikowanymi nam w kolejnych potyczkach z nacjami umiejącymi grać w piłkę. Jako piłkarski kibic dworuję sobie tutaj z rodzimej piłki, ale cóż mi pozostało – na swoje nieszczęście pamiętam z autopsji sukcesy drużyny Kazimierza Górskiego i Antoniego Piechniczka. Niestety to już piłkarska prehistoria.

W Polsce skończyła się era „post”

Kampania prezydencka była pierwszą dyscypliną trójboju politycznego, jaki zafundował nam kalendarz wyborczy. Druga konkurencja tego trójboju to jesienne wybory samorządowe, a finiszowe starcie zwie się wyborami parlamentarnymi i rozegrane zostanie w przyszłym roku. Nie jest tajemnicą, że o sukcesie wyborczym nie decydują nieziemskie talenty kandydatów i znakomite programy, ale jakość sztabów wyborczych i pomysły tzw. spin doctorów. Dla tych, którzy nie bardzo kojarzą, co to takiego ci spin doktorzy tłumaczę, że to specjaliści od wymyślania strategii wyborczych kandydata, czy szerzej - ugrupowania wyborczego, tacy, jak niektórzy mawiają – znachorzy polityczni. Ta grupa ludzi, to obecnie najbardziej zapracowane towarzystwo. Wiem, że w największych ugrupowaniach politycznych już w poniedziałek 5 lipca liderzy partii, ich sztaby i owi spin doktorzy, rozpoczęli manewry polityczne pod tytułem wybory samorządowe. Wszak dzień wcześniej po ogłoszeniu wyników sondażowych Jarosław Kaczyński bez ogródek – i słusznie – zauważył, że właśnie tą kampanię czas zacząć. Nie ulega wątpliwości, że sztab Kaczyńskiego i jego spin doctorzy spisali się podczas pierwszej dyscypliny trójboju politycznego znakomicie, co pozwoliło osiągnąć liderowi PiS znakomity wynik. Źródłem owego sukcesu była strategia, pokazująca PiS i jego Prezesa jako formację i lidera o charakterze socjalnym i koncyliacyjnym, co wyrażało się w odmiennym od dotychczasowego języku kandydata na prezydenta i jego ugrupowania. Prawdopodobnie największa w tym jest zasługa nowego spin doctora PiS – doktora politologii ze Śląska Marka Migalskiego. Kaczyński mówił o tym, co Polacy czują i wiedzą; że Edward Gierek był najlepszym spośród przywódców PRL-u, że w rozwoju Polski są dysproporcje (sławetny i niestety prawdziwy podział na Polskę A i B), że lewica to nie jakaś tam postkomuna. Kampania prezydencka pokazała nowe trendy polityczne, które zaczną niebawem obowiązywać w polskiej polityce. Trendy te wynikają z faktu, że między 10 kwietnia, a 4 lipca 2010 w Polsce skończyła się era podziału na postkomunistyczną i postsolidarnościową elitę polityczną. Wśród wniosków, jakie z tego należy wyciągnąć, najważniejsze wydają mi się dwa: po pierwsze Platforma Obywatelska i Prawo i Sprawiedliwość to najbardziej konkurencyjne wobec siebie ugrupowania na współczesnej, rodzimej scenie politycznej, o czym specjaliści już dawno wiedzieli, a społeczeństwo mimo to było karmione mirażem jakiegoś tam PO-PiS-u. Po drugie – co jest konsekwencją pierwszego wniosku – nastąpią w najbliższym czasie naturalne przetasowania sojusznicze; Platformie mentalnie i programowo bliżej do SLD, a PiS-owi do PSL. Takie będą w większości sojusze już po jesiennych wyborach samorządowych. Oczywiście jak zawsze będą od tej reguły wyjątki, ale jak uczy doświadczenie - wyjątki uzasadniają regułę.

Cdn.

Kazimierz Dudzik