Nasi partnerzy

  • Autokompleks
  • image
  • image
  • image
  • Jaśkowy Sad
  • Instal-mont
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image

Fotoreportaże

  • Andrzejki z folklorem czyli Grupa śpiewacza KG Czchów i Klub Seniora Nasza Chata - w czchowskiej Leśniczówce - fot.red. Joanna Dębiec
  • Parada Bajkowa na Andrzejkowy czas - ciekawa i kolorowa inicjatywa szkoły specjalnej w Złotej - fot.red. Joanna Dębiec
  • Roczek przedszkolnego Caritas w Jurkowie - fot.red. Joanna Dębiec
  • Twórcze i inspirujące obchody 100-lecia uzyskania przez kobiety w Polsce praw wyborczych Polka Niepodległa 2018 - Brzeskie Centrum Biblioteczno-Kulturalne 24 listopada br. - fot.red. Joanna Dębiec
  • Święto Pluszowego Misia - spotkanie najmłodszych i przyszłych Czytelników w czchowskiej Bibliotece - fot.red. J.Dębiec
  • Archiwum

GNIEW NATURY - Czas Czchowa nr czerwiec 2010

Administrator.

Nie układa się dobrze ten 2010 rok. Co rusz napływają smutne informacje. Ta pierwsza dekada 21 wieku kończy nam się w smutnych nastrojach. Niektórzy zaczynają poważnie zastanawiać się nad tym, czy apokaliptyczne wizje proroków i wieszczów przypadkiem nie zaczynają się dziać na naszych oczach, a koniec kalendarza Majów, przypadający na dzień 21 grudnia 2012 r. nie oznacza końca tego świata. Ludzie, jak im się na głowę zwala nieszczęście za nieszczęściem, szukają irracjonalnych wyjaśnień. Trudno się dziwić ludziom, którzy jeszcze nie ochłonęli po największej katastrofie III RP, a już musieli mierzyć się z powodzią, która wyrządziła bodaj najwięcej szkód od, naszemu pokoleniu już nie pamiętnej, powodzi z 1934 roku. Gdyby nie było zapór wodnych w Czorsztynie, Rożnowie i Czchowie, kto wie czy nie mielibyśmy powtórki z tej historycznej powodzi. Wtedy kompletnie zalaną doliną Dunajca płynęły domy, stodoły i cały dobytek ludzi , mieszkających nad rzeką. Dziś rzeka nie wyrządziła aż takich szkód jak potoki i osuwające się zbocza. Owszem, zerwany na przeprawie Czchów – Piaski – Drużków  prom „Bartek” napędził strachu mieszkańcom Zakliczyna, bo gdyby dotarł do mostu to z pewnością sąsiedzi most by stracili. Skończyło się na strachu w Filipowicach, gdzie strażacy „Bartka” wyciągnęli na wał i przypilnowali, żeby wrócił tam, gdzie jego właściwe miejsce. Tak nawiasem pisząc, strażacka brać udowodniła, że jest jedyną mobilną siłą, potrafiącą skutecznie walczyć z żywiołem i ratować ludzi. Sam widziałem jak głupio i nieswojo było tym, którzy podczas majowej powodzi korzystali z pomocy druhów z OSP, a którzy dworowali sobie wcześniej z Ochotniczych Straży Pożarnych i strażackich ceremoniałów i ćwiczeń, a gdy strażacy chodzili z kalendarzami, to zamykali przed nimi drzwi. Warto to doświadczenie zapamiętać sobie, bo jeśli chodzi o powodzie, to są one coraz częstszym zjawiskiem. Tylko w ostatnich latach większe lub mniejsze szkody, ulewy wyrządziły w latach 1997, 2001, 2007 i teraz w maju 2010. Natura pokazuje, że nadal jest potężna wobec człowieka i jego dokonań. Warto i trzeba napisać, że ogromne straty i niezmierzone cierpienie ludzi doświadczonych przez siłę natury, wynikają niestety z braku szacunku ze strony człowieka do potęgi natury. Ten brak szacunku przejawia się na różnych płaszczyznach naszej aktywności i broń Boże nie jest tożsamy z brakiem odzewu na protesty ekologów, którym znów się dostało przy okazji tegorocznej powodzi od adwersarzy. Błędem byłoby całą winę zrzucać na ekologów nie godzących się na budowę zapór wodnych, piastujących bobry i inne żyjątka w okolicach rzek, wałów przeciwpowodziowych i potoków. Dobrym prawem ekologów jest popularyzowanie ich stanowiska i stylu życia. Dobrym prawem obywateli Rzeczypospolitej jest prawo do bezpiecznego życia i rozwoju. Niestety nasze państwo dość kiepsko wywiązuje się z tego zadania. Tak się składa, że od 1997 roku wszystkie bez wyjątku siły polityczne miały okazję rządzić naszym krajem i w sprawach ważnych jakoś tak nie bardzo się wykazać potrafiły. A jakie to sprawy ? Ano pierwsze z brzegu. Dlaczegoż to w nowoczesnym, cywilizowanym państwie odstępuje się od obowiązku posiadania planów zagospodarowania przestrzennego ? Dlaczegoż to państwo postanowiło uznać, że utrzymanie infrastruktury melioracyjnej, to nie jego powinność, tylko obywateli ? Czemuż to na terenach zalewowych przez co najmniej 20 lat nie można było nic budować, a teraz można ?   Czemuż to państwo, będące właścicielem cieków wodnych nie dba o stan rzeczek, potoków i strumieni ? Jak to się dzieje, że o potrzebie budowy zbiorników wodnych – ot, jak choćby w Gosprzydowej, mówi się podczas powodzi i na tym się kończy. Pytania o lokalizację polderów powodziowych w związku z retorycznymi pytaniami postawionymi powyżej nie ma sensu zadawać, natomiast zadam jeszcze jedno pytanie; czy koszty usuwania skutków powodzi są mniejsze niż jej zapobieganie ? Z praktyki stosowanej w Polsce wynikałoby, że tak, ale w to najzwyczajniej trudno uwierzyć. Nasi zachodni sąsiedzi – Niemcy – po powodzi w 1997 roku wyciągnęli wnioski daleko różniące się od naszych. Tak się złożyło historycznie , że mamy kawał wspólnej granicy na Odrze, która w tegorocznej powodzi narobiła szkód po polskiej stronie, a po niemieckiej tylko incydentalnie. W tym przypadku można zastosować na nowo stare polskie przysłowie że „ Mądry Niemiec po szkodzie, a Polak przed i po szkodzie głupi.” Wracając na koniec do kalendarza Majów, to warto zauważyć że dzisiejsi potomkowie sławnego amerykańskiego plemienia uważają, że data końca ich kalendarza wcale nie jest datą końca świata, a jeśli już, to końca pewnej epoki. Naukowcy zaś „pocieszają”, że apokalipsa grozi nam w każdej chwili, ale to już inny temat.


Kazimierz Dudzik