Nasi partnerzy

  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • Autokompleks
  • image
  • Instal-mont
  • image
  • image

Fotoreportaże

  • 39 dzieci niepełnosprawnych z SOSW w Złotej wraz z rodzicami i opiekunami wyjechało do Włoch... zwiedziło Rzym, Asyż, Monte Cassino, Wenecję i wiele innych pięknych miejsc, spotkały się z Papieżem Franciszkiem... - fot. Joanna Dębiec
  • VI Tymowskie Kolędowanie - 7 stycznia 2018 r. - fot. red. Joanna Dębiec
  • Caritas Przedszkolaków z Jurkowa zaprosił na świąteczny poczęstunek osoby starsze i samotne... - fot. J.Dębiec
  • Seniorzy z Naszej Chaty odwiedzili z występem i wsparciem kulinarnym szkołę z dziećmi niepełnosprawnymi w Złotej - fot. J.Dębiec
  • Jasełka bez słów i Wigilia dla osób starszych i samotnych w Domosławicach - fot. red. J.Dębiec
  • Archiwum

W obliczu tragedii

Administrator.

Ileż to razy i jak mocno muszą Polacy dostać obuchem wielkiego dziejowego młota po głowie, aby z rozumu zaczęli korzystać skutecznie ? Gdy ponad 20 lat temu wybijaliśmy się jako Naród na pełną suwerenność, wolność, samostanowienie, wydawało się, że teraz tu już tylko może być lepiej, spokojniej i dostatniej. Świat na hasło Polska jednym tchem wymieniał Lech Wałęsa,  Jan Paweł II i Solidarność. Potrafimy zadziwiać świat wielkimi czynami na chwilę, ale częściej świat dziwi się temu jak niefrasobliwie budujemy codzienną prozę życia. Jak Naród potrafiący się wznieść na wyżyny jedności i solidarności w działaniu dla wspólnej sprawy, potrafi za chwilę kłócić się o sprawy drugo, trzecio, żeby nie napisać czwartorzędne? Czy zdajemy sobie z tego sprawę, czy nie, żyjemy w czasach historycznych. Z pewnością przyszłe pokolenia będą uczyć się o Janie Pawle II – pierwszym i wybitnym polskim papieżu, o Lechu Wałęsie – robotniku obalającym autorytarny system, którego Naród wybiera na prezydenta swojego kraju. Będą uczyć się też o prezydencie Lechu Kaczyńskim, z którego podczas prezydentury wielu drwiło, a po tragicznej śmierci uznano za bohatera narodowego. Tak jak godnie żegnaliśmy 5 lat temu Karola Wojtyłę – papieża Jana Pawła II, tak podczas tegorocznej, kwietniowej, narodowej traumy pożegnaliśmy prezydenta RP Lecha Kaczyńskiego i 95 osób lecącego z Prezydentem na uroczystości z okazji 70-tej rocznicy mordu katyńskiego. Pośród ofiar katastrofy był też poseł Wiesław Woda – poseł ludowy urodzony w Paleśnicy, a 10 kwietnia lecący prezydenckim samolotem, aby pokłonić się m.in. nad mogiłą swoje wuja, rozstrzelanego 70 lat temu w Katyniu . Żegnany 25 kwietnia w Krakowie przez tłumy ( w tym sporą grupę mieszkańców Gminy Czchów), spoczął w Alei Zasłużonych na Cmentarzu Rakowickim. Zginął też Andrzej Przewoźnik Sekretarz Generalny Rady Pamięci Walk i Męczeństwa urodzony w Jurkowie. Jak ktoś przytomnie zauważył, 10 kwietnia 2010 roku w Smoleńsku uległa roztrzaskaniu polska elita polityczna. W czasie żałoby narodowej media informacyjne pokazały „ludzką twarz”, politycy przemówili też „ludzkim językiem” i wszyscy oczekiwać zaczęli, że nastąpi coś nowego, coś lepszego. Owszem, odrobiliśmy kolejną chwilową lekcję z patriotyzmu. W Zakliczynie 29 kwietnia Rada Miejska na wniosek Burmistrza zdecydowała wreszcie na zmianę nazwy ulicy z 25-lecia PRL-u na ulicę Ofiar Katynia. W Czchowie 3 maja, z inicjatywy Burmistrza zaakceptowanej przez Radę Miejską, powstał przy ul. Węgierskiej Skwer Katyński z obeliskiem upamiętniającym ofiary zbrodni katyńskiej i katastrofy smoleńskiej oraz kamieniami z nazwiskami ofiar katyńskich pochodzącymi za Ziemi Czchowskiej; Józefa Krężołka i Stefana Bronisława Gronia. Dobrze to świadczy o liderach społeczności lokalnej, a źle o tych, którzy we wszystkich poczynaniach samorządu doszukują się działań na pokaz. Może warto by sobie zadać kilka pytań, na przykład takie: czy prawo do dokumentowania narodowego i lokalnego dziedzictwa historycznego mają tylko Ci, którzy choć uzurpują sobie do tego wyłączne prawo, to przecież poza czczym gadaniem niewiele czynią ? Czy w Zakliczynie ulicę sławiącą PRL nie można było zmienić, a w Czchowie upamiętnić ofiary zbrodni katyńskiej 15 czy 20 lat temu ?  Dziś, kiedy minął miesiąc z okładem od narodowej katastrofy powoli wraca stare. Rozpoczynają się czasy kampanii wyborczych; z tragicznego przymusu teraz prezydenckie, a z racji kalendarza wyborczego na jesieni samorządowe. Może nie od razu, ale stare wróci. Już pojawiła się znamienna opinia jednego z prominentnych polityków o tym, że sednem demokracji jest różnienie się w poglądach. Prawda, ale jak powiedział ktoś wcześniej, różnić się można pięknie.  Jakoś nie dziwi Państwa, że wyjaśnienie katastrofy smoleńskiej przeciąga się i coraz mniej, zamiast odwrotnie, pojawia się na temat jej przyczyn sensownych wyjaśnień ? Mnie też dziwi, że ani z lewa, ani  z prawa nikt w tej kwestii nie jest bardzo dociekliwy i nieustępliwy. Życie nie lubi próżni, dlatego już kilkadziesiąt godzin od katastrofy pojawiły się różne spiskowe teorie na ten temat. Może dla tych którzy powinni uderzyć się mocno w pierś, lepsze są te fantastyczne próby wyjaśnienia dlaczego prezydencki Tupolew rozbił się przed lotniskiem, zamiast dolecieć z czołówką elity politycznej naszego kraju do celu podróży ?  Prokuratorzy ustalili sobie listę pytań na które wcześniej, czy później (raczej później) zredagują odpowiedzi. Ja mam swoje pytania i mam na te pytania odpowiedzi, choć nie mam dostępu do „czarnych skrzynek” i innych danych o tragicznym locie. Pytam się jaki sztab ludzi odpowiedzialny jest za przygotowywanie podróży zagranicznych polskich najwyższych władz; kto jakie ma kompetencje w tej kwestii i za jakie elementy realizacji programu wizyty jest odpowiedzialny ? Dlaczego po dwudziestu latach  w Polsce nie dopracowano się jasnych zasad podróżowania najwyższych władz państwowych ? Co dominuje w działaniach aparatu państwa; profesjonalizm czy improwizacja ? Moim domysłom podpowiadają informacje, które na początku maja pokazywała jedna z telewizji o tym, jak już po katastrofie smoleńskiej wyglądały loty Premiera do Katowic i Marszałka do Rzeszowa; pierwszy samolot urwał stojącemu na lotnisku śmigłowcowi ratunkowemu drzwi, drugi zarył podwoziem w pastwisko. Maurycy Mochnacki, polski działacz i publicysta polityczny, pianista i teoretyk polskiego romantyzmu powiedział, że : "Polskę gubi nie brak ziemi czy patriotyzmu, lecz terror nierozumu." Mądre powiedzenia nigdy nie tracą na aktualności, choć dodam, że w wielu przypadkach należy dodać – niestety.

Kazimierz Dudzik