Nasi partnerzy

  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • Instal-mont
  • image
  • image
  • Autokompleks
  • image

Fotoreportaże

  • Niedziela - Dni Czchowa '2017 z Akcją Biblioteki i gościem wieczoru
  • Sobota - Dni Czchowa '2017 z gościem wieczoru
  • Piknik rodzinny w Piaskach-Drużkowie i koncert Marka Piekarczyka! - fot. red. J.Dębiec
  • III dzień Baszta Jazz Festivalu Czchów '2017 - fot. red. Joanna Dębiec
  • II dzień Baszta Jazz Festivalu - fot. red. Joanna Dębiec
  • Archiwum

WSPOMNIENIE O JANIE KUDYKU…

Administrator.

muzyku jazzowym, trębaczu i leaderze krakowskiego zespołu “Jazz Band Ball Orchestra”

01Jakże ciężko jest streścić życie człowieka, a jeszcze artysty - w kilku zdaniach. Tym bardziej, że jeszcze kilka dni temu był wśród nas… Johann Strauss w swoim walcu „Życie artysty” ujął to zgrabnie i za pomocą zapisu nutowego, komponując piękny utwór. Mnie z pewnością ciężko jest pisać o Janie Kudyku, z uwagi na to, że większość mojego życia spędziłem właśnie z Jankiem. Życie moje i Janka w ostatnich kilku dekadach było bardzo skupione i obracało się równolegle z uwagi na pracę w tym samym zespole. Ciągłe wojaże, ciągle w trasie, w samochodzie, hotelu, na scenie, w garderobie, a nawet poza zespołem - bardzo byliśmy ze sobą związani. Prywatnie byliśmy poprzez siostry Voglówne – szwagrami - nie przeszkadzało nam to poza relacjami rodzinnymi po prostu się „kumplować”. Trzecim  muzykiem, który był współzałożycielem zespołu Jazz Band Ball Orchestra był pianista, grający z nami do roku 1986 - Janek Boba.

WSPOMNIENIE O… Józefie Gorycy – lekarzu z Czchowa

Administrator.

WSPOMNIENIE O… Józefie Gorycy – lekarzu z Czchowa
 

Jeśli zatem będę wiernie dotrzymywał tej przysięgi i nie naruszał jej, niech damy mi będzie owoc życia i sztuki, i sława u wszystkich ludzi po wsze czasy” ( z Przysięgi Hipokratesa).

 

Była zima, solidna i mroźna. Miałem wtedy kilka lat, dużo czasu spędzałem u dziadków w Czchowie; zdarzyło się, że zachorowałem. Mocno już przeziębiony leżałem w łóżku z wysoką gorączką, chyba nawet majaczyłem. Bliscy, zaniepokojeni o moje zdrowie, posłali po lekarza – naszego sąsiada, którym był Józef Goryca. Pojawił się, jak zwykle zresztą w takich sytuacjach, niezwłocznie, jak tylko mógł najszybciej. Doktor wszedł do pokoju. Miał na sobie kożuch z wielkim kołnierzem, dźwigał dużą, czarną torbę lekarską. Przyniósł ze sobą z pola mróz, w momencie powiało świeżym powietrzem. Troskliwie pochylił się nade mną, dotknął zimną, ale dziwnie przyjemną ręką rozpalonego czoła, kazał pokazać język, zajrzał do gardła. Sięgnął po chwili do owej czarnej torby, z której wyjął stetoskop – lodowaty. Zanim zaczął mnie obsłuchiwać, pocierał go o rękaw, chuchał, aby choć trochę podnieść jego temperaturę. Był niezwykle delikatny i cały czas się uśmiechał, uśmiechały się też jego oczy. Tym swoim uśmiechem i troskliwością już leczył, uspokajał, może jakoś nawet hipnotyzował...  Nie ma w Czchowie i w okolicy domu, rodziny, w której nie przechowały się takie wspomnienia. Nie chodziło się przecież do lekarza, ale go Gorycy. Jego postać, jego nazwisko połączyły się trwale w naszej świadomości z rolą, jaką przyszło mu przez dziesięciolecia wypełniać.

WSPOMNIENIA O ŚP. TADEUSZU WOJAKIEWICZU

Administrator.

W „Kronice Ochotniczej Straży Pożarnej w Czchowie do roku 2000” widnieje zapis:

 WSPOMNIENIA O ŚP. TADEUSZU WOJAKIEWICZU„Dnia 24 grudnia 1990 r. zmarł nagle w wieku 54 lat druh Tadeusz Wojakiewicz, długoletni druh i nieodżałowany komendant jednostki Czchów. Funkcję komendanta pełnił przez 28 lat, a komendanta gminnego przez 8 lat. Dzięki Jego staraniom został wybudowany Dom Strażaka, a jednostka otrzymała dwa wozy bojowe – beczkowozy. W czasie Jego komendantury w jednostce naszej dokonał się bardzo duży postęp pod względem wyszkolenia bojowego członków straży, wyposażenia bojowego oraz liczebności załogi.”

Ten zapis jest ostatnim, który dotyczył w tej Kronice Tadeusza Wojakiewicza, rodowitego czchowianina, który od końca lat 60. związany był ze strażą, ale przez całe życie z Czchowem, całą swoją energię, zdrowie, pracę i zaangażowanie, wkładał w działania dla dobra i rozwoju Czchowa i jego mieszkańców. Nie wolno o takich osobach – szczerych, porywających innych do działania, wyjątkowych – zapominać. Jak to ktoś powiedział, wspominając śp. Tadeusza Wojakiewicza: „Czchów mu wiele zawdzięcza, takiego człowieka już nie spotkasz. Wszystko by dał, ostatni grosz, honorowo, żeby tylko służyło dla Czchowa. Trzeba było, to był przy budowie szpitala w Brzesku, to znów ze strażakami remontował dach na kościele, to trzeba było pomóc przy kościółku św. Anny, to znów ogrodzenie, budowa remizy, fontanna… wiele by wymieniać. Umiał jak nikt skrzyknąć ludzi do pomocy i sam nie szczędził sił i czasu – bo tak trzeba było, bez zbędnego gadania.”

Tak też, bez jakiegoś specjalnego kalendarium, przygotowaliśmy wspomnienia o Nim – o Tadeuszu Wojakiewiczu z Czchowa, po prostu.

Redakcja

Grzegorz Nieć

„O LUDZIACH DOBRYCH NIE MÓW, ŻE UMIERAJĄ”...  moje wspomnienie o Tadeuszu Wojakiewiczu

ZNANI – ROZPOZNAWANI – ZAPAMIĘTYWANI

Administrator.

ZNANI – ROZPOZNAWANI – ZAPAMIĘTYWANI

CZYLI WSPOMNIENIE O ŚP. STANISŁAWIE RĄPALE

 

„…człowiek jest wielki nie przez to kim jest, nie przez to co ma, lecz przez to czym dzieli się z innymi.”

(Jan Paweł II - Encyklika „Centesimus Annus” 1991)

 

„…każda śmierć jest przedwczesna i każda jest niespodziewana, pomimo wielu przeżytych lat.”

(ks. Jan Twardowski)

 

Każde życie dobiega kresu. Śmierć jest tajemnicą, z którą każdy zmaga się osobiście i nikt nie może w tym przeszkodzić. W pierwszy dzień kalendarzowej wiosny A.D. (Anno Domini, czyli Roku Pańskiego - przyp.red.) 2013 odszedł na wieczną wartę druh Stanisław Rąpała z Jurkowa. Urodził się 12 marca 1926 roku, więc dożył jak na współczesne czasy sędziwego wieku, co wg Pisma św. należy uznać za błogosławieństwo Boże.

Jesienią 2012 roku wraz z żoną Marią obchodzili 60. rocznicę pożycia małżeńskiego, 10 lat wcześniej otrzymali medal Złotego Jubileuszu małżeństwa. Wychowali 5-ro dzieci, dożyli 9-ro wnucząt i 11 prawnucząt, „żyli w zgodzie ze sobą jako małżeństwo, z rodziną, w poszanowaniu prawa Bożego”, co w homilii pogrzebowej podkreślał proboszcz parafii ks. Fryderyk Bajorek.

"KTO ZIEMIĘ UPRAWIA – NASYCI SIĘ CHLEBEM"

Administrator.

"KTO ZIEMIĘ UPRAWIA – NASYCI SIĘ CHLEBEM"

śp. Józef Malaga - wspomnienie

 

„Warsztatem pracy jest ziemia, którą człowiek uprawia, ziemia, która rodzi i karmi z podobieństwem matki: matka ziemia”

/J.P. II 4.06.1991 – do rolników w Łomży/

„…chłop polski zachował w najgorszych chwilach ziemię, religię i narodowość. Te trzy wartości dały podstawę stworzenia państwa”

/W.Witos 1928 r. w Wierzchosławicach/

 

           Kim był (...) dla wsi, dla rodziny, dla kościoła, dla społeczności – śp. Józef Malaga? Chcąc określić kilkoma słowy – porządnym człowiekiem, rolnikiem – chłopem z dziada pradziada, bardzo pracowitym, przykładnym mężem, ojcem, dziadkiem i pradziadkiem, dobrym sąsiadem, działaczem społecznym i katolikiem. Urodził się 17 grudnia 1921 r. w Tymowej, a zmarł 25 kwietnia 2013 r. Tak pobieżnie licząc, to 92. wiosna życia ZAKOŃCZYŁA Jego ziemską wędrówkę. Był synem rolnika z ponad 8-hektarowego gospodarstwa, które systematycznie powiększał poprzez dokupowanie gruntu, ponadto dzierżawił jeszcze kilkanaście morgów. Poznałem go osobiście jako agronom gromadzki w 1969 r. z racji wykonywanego zawodu na linii gospodarz, rolnik – doradca, agronom. Już wtedy samodzielnie prowadził to nowoczesne i postępowe gospodarstwo. Na polach jego gospodarstwa zakładaliśmy pierwsze poletka doświadczalne nowych odmian roślin, nowe technologie uprawy, nawożenia i ochrony. Prowadził hodowlę 6 krów mlecznych, 2-3 koni, 5-8 opasów bydła i ok. 10-15 szt. trzody chlewnej. Od 1972 r. wziął we wspólne użytkowanie z sąsiadami z kółka Rolniczego ciągnik Ursus C-328, aby po 5 latach kupić już nowy C-330, a po 15 latach większej mocy C-360. Wszystkie prace polowe wykonywał osobiście, w swoim i sąsiadów gospodarstwach. Z nową epoką, zarządzeniami, przestawiał gospodarstwo na specjalizację w produkcji zwierzęcej – wybudował nowoczesną oborę, w 1982 r. uzyskał „Złotą Wiechę” – wzorowego gospodarstwa województwa krakowskiego i prowadził hodowlę 16 krów mlecznych i przychówku na wymianę stada.

Józef Malaga był słynny również ze świadczenia usług w pracach polowych i omłotowych w Tymowej, a nawet w Jurkowie, czy Biskupicach Melsztyńskich. Od wczesnej młodości interesowała go nowoczesność i postęp w rolnictwie. W latach powojennych z ojcem sprowadzili do wsi pierwszą żniwiarkę konną do zboża, młocarnię sztyftówkę, napędzaną silnikiem spalinowym. W roku 1994 przekazał wspólnie z żoną gospodarstwo synowi, który na wzór swego ojca powiększa je i unowocześnia. Nawet w wieku 90 lat Józef Malaga wsiadał na ciągnik i wałował – ugniatał kiszonkę w silosie przejazdowym. Umiłował ziemię, na której pracował i nawet wnukom powtarzał: „zawsze to ty pchaj biedę, niech bieda ciebie nigdy nie pcha”. Z racji swojego rolniczego zacięcia i pracy, władze wszystkich instytucji pracujących na rzecz rolnictwa „widziały”, albo chciały mieć w nim sojusznika – działacza. Pracował i był członkiem zarządu Kółka Rolniczego w Tymowej, radnym Gromadzkiej i Gminnej Rady Narodowej w Czchowie, w zarządzie Mleczarni, radnym Gminnej Spółdzielni i Banku Spółdzielczego. Chętnie służył „sprzężajem” konnymw OSP Tymowa, wożąc ręczną pompę strażacką do pożarów, czy na zawody. Pomagał w budowie i rozbudowie remizy strażackiej i szkoły podstawowej w Tymowej.