Nasi partnerzy

  • image
  • image
  • image
  • Instal-mont
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • Autokompleks

Fotoreportaże

  • Projekt
  • Zajęcia czytelnicze o książkach i wyobraźni z dziećmi z PSP Czchów w Miejskiej Bibliotece Publicznej
  • Uroczyste podsumowanie osiągnięć czchowskiego Koła Gołębiarzy - fot. red. J.Dębiec
  • Powołanie Koła Caritas w Przedszkolu w Jurkowie - fot. J.Dębiec
  • Święto Odzyskania Niepodległości w Czchowie - fot. J.Dębiec
  • Archiwum

Artykuły

 

DOMOSŁAWICE

PUBLIKACJA PREZENTACJI – „CZAS CZCHOWA” LIPIEC 2003

– aktualizacja danych i funkcji – 03.10.2013.

Powierzchnia sołectwa 2,26 km2

275 mieszkańców

59 domów mieszkalnych

 

Sołtys wsi:

WACŁAW MYSZKA

Radny Gminy Czchów

reprezentujący Domosławice i Biskupice Melsztyńskie:

BERNADETA SALAMON

Rada Sołecka Domosławic:

Janusz Kołodziej

Kinga Smółka

Franciszek Szpila

Józef Repetowski

Józef Jaje

Halina Adamczyk

 

Parafia Domosławice tel. (0) 146 659 371

Proboszcz parafii: ks. Marek Kądziołka

Dzieci uczęszczają do przedszkola, szkoły podstawowej i gimnazjum w Zespole Szkół i Przedszkola im. ks.Tischnera w Domosławicach. Od roku 2012 w budynku Zespołu Szkół funkcjonuje Szkoła Muzyczna I stopnia w Domosławicach z filiami w trzech sąsiednich gminach. Dyrektorem Zespołu Szkół jest Kazimierz Wojnicki.

Domosławice – niewielka miejscowość nad doliną Dunajca, z południowej strony odgrodzona Dunajcem od gm. Zakliczyn, a od wschodu granicząca z miejscowościami tej gminy: Faliszewicami i Charzewicami. Z przeciwnej strony Domosławice sąsiadują z Biskupicami Melsztyńskimi. Droga Jurków-Wojnicz dzieli wieś na część równinną (dolina Dunajca) oraz pagórkowatą (część północna). Kościół parafialny wzniesiony z kamienia zamku melsztyńskiego, w którym znajduje się łaskami słynący obraz Matki Bożej Domosławickiej.

 

ARCHEOLOGIA

 

Cały teren miejscowości Domosławice został przebadany przez archeologów w ramach badań prowadzonych w trakcie realizacji tzw. Archeologicznego Zdjęcia Polski.

Badania przeprowadzono w 1989-1990 roku, w efekcie odkryto 18 stanowisk archeologicznych, czyli miejsc na których znaleziono ślady pobytu i działalności człowieka od czasów prahistorycznych po późne średniowiecze.

Najstarsze znaleziska pochodzą z epoki kamienia. Znaleziono 2 stanowiska związane z tą epoką, są to wyłącznie znaleziska pojedynczych przedmiotów wykonanych z krzemienia.

Brak jest znalezisk z następnej wielkiej epoki tj. neolitu (5800 – 2400 lat p.n.e.), najwyraźniej tereny Domosławic nie zainteresowały pierwszych rolników przybyłych do doliny Dunajca z południa Europy. Podobnie jak w epoce brązu (2400-500 lat p.n.e.).

Znaczny rozwój osadnictwa na terenie dzisiejszej wsi nastąpił w okresie rzymskim (0-375 r. n.e.). Z tego okresu pochodzą trzy osady oraz kilka pojedynczych znalezisk, większa część z nich związana jest z późnym okresem rzymskim, kiedy to zastosowanie nowych wynalazków, takich jak: pług odkładający skibę pozwoliło ludziom kultury przeworskiej zasiedlić górzyste tereny z ciężkimi glebami.

Okres wczesnego średniowiecza, a więc czas pojawienia się plemion słowiańskich, naszych bezpośrednich przodków jest reprezentowany przez trzy osady z których jedna (stanowisko nr 9) jest bardzo rozległa. Znaleziska pojedynczych fragmentów naczyń z tej epoki potwierdzają, że w tym rejonie istniało małe centrum osadnicze z czasem – tj. w późnym średniowieczu – przekształcone w osadę dziś znaną pod nazwą Domosławice.

Brak badań wykopaliskowych na tym terenie nie pozwala na bardziej szczegółową analizę znalezisk, zaś te które są, pozwalają ogólnie stwierdzić, że działalność ludzka w Domosławicach liczy kilka tysięcy lat.

 

Przygotował Andrzej Szpunar

Muzeum Okręgowe w Tarnowie

 

 

CIEKAWOSTKI HISTORYCZNE

DOTYCZĄCE DOMOSŁAWIC

zebrał Józef Łojek – mieszkaniec Domosławic

 

Domosławice – w 1360r. zwały się: Damolauycze, Domaslowicz w 1372r Domaslauicze, 1381r Domaslauicz, 1409r Domaslauicze, 1415r Domaslaw, 1470-1480 Domaslowycze, dziś Domosławice.

Domosławice, jak historyczne wzmianki odnotowują w latach 1470-1480 – przynależały do parafii w Czchowie, gdzie z całej wsi składano dziesięcinę snopową i konopową wartości 12 grzywien, a w roku 1529 dziesięcinę snopową i konopową z całej wsi wartości 7 grzywien i owies miary czchowskiej – plebanowi w Czchowie.

W latach 1502, 1509 Domosławice przynależne były do powiatu czchowskiego, natomiast już w roku 1581 – do powiatu sądeckiego.

Jan Długosz w „Liber Beneficjorum dioecensis Cracoviensis” t. II pisanym w latach 1470-1480 tj. Księdze Uposażeń Diecezji Krakowskiej na str. 240 pisze (ręcznie, łacina, pismo gotyckie, średniowiecze).

„Domosławice – wieś do parafii Kościoła Czchów należąca, której dziedzicem jest Spytko z Melsztyna herbu Leliwa. W tej wsi są łany kmiece, także jest karczma jedna mająca rolę, także zagrody, także folwark dobry, rycerski mający odpowiednią ilość ról, z której to wsi całej płacona jest i odwożona dziesięcina snopowa i konopowa do kościoła w Czchowie, a jej wartość jest szacowana na 12 grzywien.

1 grzywna = 180-250g w srebrze w zależności od rejonu.

Dwór w Domosławicach istniał do 1964 roku. Ostatnim właścicielem i zarządcą był Tadeusz Wykowski i Józefa, Jacenta z Majznerów, chrześniaczka Jacka Malczewskiego.

Dwór był usytuowany w miejscu obecnego boiska sportowego i bazy materiałów drogowych i budowlanych w Domosławicach przed nową szkołą przy drodze Tarnów – Nowy Sącz.

Domosławice

Komisja parcelacyjna dworu w Domosławicach wg reformy rolnej dokonała podziału majątku na dwór wraz z zabudowaniami oraz tzw. „Resztówkę” – 16,7 ha, co stanowił sad, winnica, staw, teren zabudowy, grunty orne od drogi do rzeki Dunajec. Wszystko to zostało pod zarządem GS Czchów. Faktyczny nadzór sprawowali mieszkający we dworze Potoczek Antoni, Głowacki Władysław, Mielec Marian, Hołysz Julian z rodzinami. W pomieszczeniach podworskich były skup mleka, jaj.

Rozbiórki dokonali mieszkańcy Domosławic, Biskupic Melsztyńskich, Jurkowa, Faliszewic, którzy po prostu kupowali od GS Czchów poszczególne zabudowania (np. oborę, stodoły, itp.) na metry bieżące – od dachu po piwnice – dachówkę, cegły, kamień, drewno. Po dworze w Domosławicach nie ma dziś śladu.

W 1486r. dokonany był rozdział – rozgraniczenie wsi Biskupice, Domosławice i Faliszowice. Przez Domosławice wiodła droga z Krosna, Jasła do Krakowa.

Domosławice to własność szlachecka w Kluczu melsztyńskim; w 1360r król Kazimierz Wielki stwierdza, że połowa patronatu Kościoła w Czchowie należy do imiennie wymienionych dziedziców m.in. do Jakusza z Domasławic, a w 1372r Przecława z Domosławic. W 1381r. akta sądowe ziemskie odnotowują spór między Jakuszem a Przecławem i wydają wyrok, że „Jakusz nie będzie nagabywał Przecława o potok, wygony i o drogę wieczyście zniszczoną, którą miał przez jego gumno, a także o drogę zrobioną przez łąkę, o 2 maciory, które z psami pozabijał i o 2 rany otwarte na twarzy, zadane przez Jakusza. Janek, Jaszek, Jan dziedzic Domosławic 1410-1420 był sołtysem w Szerzynach, ale pisał się z Domosławic lub Domosławski.

Jan z Domosławic w 1389r. zastawia w 30 grzywien Piotraszowi z Zabawy Karczmę i kmiecia Bartka, a w 1400r. Andrzej z Janowic ustępuje Jaszkowi z Domosławic dziedzictwo Niedźwiedzia na takim prawie, na jakim było mu zastawione – za 100 grzywien przez Pietrasza z Faliszowic. Jaszek z Domosławic oskarża Pietrasza z Faliszowic o to, że jeździł po jego zasiewach, a ten odpowiada, iż jeździł po jego zasiewach, a ten odpowiada, iż jeździł zgodnie z prawem w czasie polowania.

W 1409r Jan z Domosławic sprzedaje braciom Janowi i Spytkowic z Melsztyna swą wieś:

„Jan z Oleśnicy sędzia i Piotr z Bąkowca podsędek – ziemscy krakowscy zaświadczający, że Jan z Domosławic sprzedał swą wieś Domosławice wraz z prawem patronatu kościoła w Czchowie  za 220 grzywien szerokich groszy i 80 grzywien pół groszy Janowi i Spytkowi z Melsztyna”. Kraków 26 luty 1409r.

Oryginał w jęz. łac. w Archiwum Państw. Arch. Lanckorońskich pergamin o wym. 200 x 127 x 25 mm – na paskach pieczęcie sędziów z dokumentów Sądu Ziemskiego Krakowskiego 1302-1453 (Ossolineum Zb. Perzanowski).

Dalsze losy Domosławic związane są z losami właścicieli zamku Melsztyn, tj. zamiany właścicieli, dzierżaw, kolejnych sprzedaży m.in. rodowi Jordanów w 1511r. W 1511 Jan z Melsztyna sprzedaje zamek z wioskami w tym Domosławice Mikołajowi Jordanowi z Zakliczyna k. Myślenic – kasztelanowi Wojnicza. O Domosławice m.in. wnosiły sprawę w 1518r. córki: Beata i Katarzyna Melsztyńskie do sądu Królewskiego o posag w wysokości po 400 grzywien przysługujące po zmarłym ojcu Spytku z Melsztyna kasztelanie Zawichojskim. Były one w tym czasie zakonnicami klasztoru Św. Agnieszki na Stradomiu w Krakowie.

Z ogólnej liczby 50 gospodarstw – domów, numerów, rodzin – 17 to stare rody domosławickie, kmiece, zagrodowe lub wyrobników sięgające XVIII, XIX w., pozostałe po napływie czyli „krzoki” i „ptoki”. Miejscowe to „ptoki”. Do tych 17-stu zaliczyć trzeba kościół – parafie od 1796r., szkołę od 1856r., dwór – znana jest tylko data rozbiórki 1964r. – prawdopodobnie z końca XVIII w.

Wieś w czasach PRL-u została pozbawiona sołectwa i stanowiła część sołectwa Biskupice Melsztyńskie. Staraniem Kazimierza Średniawy sołectwo Domosławice przywrócono w 1990r. Był sołtysem przez 3 kadencje do 2001r. Warto dodać, iż staraniem byłego sołtysa Domosławic w całym sołectwie wiele zmieniło się na lepsze. Był od początku inicjatorem odtworzenia sołectwa, swoimi staraniami przyczynił się do znacznej poprawy infrastruktury technicznej wsi, zostały wyasfaltowane drogi, powstał parking koło kościoła, miał ogromny wkład w budowę nowej szkoły w Domosławicach (otwarta w 1999 roku). Pomógł w wypracowaniu tzw. tożsamości tej pięknej miejscowości.

W Domosławicach warto zwrócić uwagę na:

Kościół parafialny ze znajdującym się w ołtarzu cudownym obrazem Matki Bożej Domosławickiej Królowej Doliny Dunajca, chrzcielnicę z 1490r. pochodzącą z kościoła pw. św. Krzyża w Melsztynie, figurę św. Jana Nepomucena z 1729r. (przy tym położeniu – prawdopodobnie strzegącego miejscowość przed powodziami), cmentarz wojskowy z 1914/1915r. nr 287, pochowano tu 78 żołnierzy. Na uwagę zasługuje również tzw. Ogrójec znajdujący się na ścianie południowej kościoła parafialnego z 1863r. jest to jednocześnie kapliczka nagrobna ks. Jana Pawlika.

CIEKAWOSTKA:

W Domosławicach przez jakiś czas istniała żydowska karczma – usytuowana była przy drodze pod kościołem w miejscu obecnego parkingu.

Informacje odnotowane w książce:

„Matka Boża Domosławicka Królowa Doliny Dunajca:

(J.Łojek, 1993r.)

Szkoła Domosławice

- Z KRONIKI SZKOLNEJ PROWADZONEJ OD 1859 ROKU

Kronika szkolna – szkoły trywialnej w Domosławicach rozpoczyna się datą 22.X.1859, pod którą to zapis oznajmia, że „z inicjatywy proboszcza parafii Domosławice, dziekana czchowskiego ks. Jana Pawlika oraz przy pomocy starosty wojnickiego imć Pana Innocentego Lenkiewicza powstaje założona szkoła wiejska, pospolita, na gruncie parafialnym przeznaczonym przez ks. proboszcza i kolatora dworu domosławickiego wybudowana przy pomocy ludu”.

Pismem z 21 maja 1873r. Krajowa Rada Szkolna uznaje szkołę w Domosławicach za etatową. Historycy określają te szkoły jako placówki oświatowe: polskie z języka, a austriackie z ducha z racji zaborów i polityki.

Wcześniej, bo 13 lipca 1865r. w Cyrkule w Bochni przedstawiciele gminy, na czele której stał wójt spisali deklarację dotyczącą utrzymania szkoły: wyznaczenia obwodu, czyli zasięgu granic szkoły i wysokości ponoszonych kosztów przez poszczególne wsie, i tak: Domosławice 25 zł, Biskupice 40zł, Faliszewice 65zł, Charzewice 35zł i Melsztyn 35zł.

Właściciel dóbr dworskich klucza Biskupickiego hr. Karol Lanckoroński – szambelan cesarski, w dniu 31 maja 1880r. w Wiedniu ustanowił pełnomocnikiem Józefa Żywickiego, który z gruntu dworskiego wyznaczył działkę – teren pod budowę szkoły w Domosławicach o powierzchni powyżej 1 morga austriackiego. Świadkiem tego zdarzenia – dokumentu jest Antoni Glodt – nauczyciel i kierownik oraz Franciszek Mikuła. Pierwszy budynek szkolny był drewniany – składał się „z izby mieszkalnej, kuchni i izby szkolnej i był postawiony w 1858r.”

Nauczyciel zapisał później w Kronice „zawilgocony, był szpitalem dla mojej rodziny, a nie mieszkaniem”.

Kolejnym zasłużonym dla szkoły w Domosławicach był ks. Maciej Zagłoba Smoleński, który 4.X.1888r. dokonał poświęcenia murowanego-parterowego budynku szkolnego, określanego jako: „…wspaniały i drugi po kościele – świątynią ducha” (będący). Po blisko 20-tu latach Rada Szkolna pod przewodnictwem Józefa Mendla z Biskupic i właściciela dworu w Biskupicach Stanisława Kunachowicza, oraz kierownika szkoły Andrzeja Skorupy decyzją z 30 grudnia 1907r. postanawiają dobudować piętro na budynku szkoły. Już po trzech latach 23.X.1910r. oddano do użytku dwie nowe sale lekcyjne na piętrze.

Od 1 stycznia 1972r. kuratorium Krakowskiego okręgu szkolnego wyznaczyło szkole stopień organizacyjny: (szkoły) trzyklasowej”.

W Kronice szkoły w Domosławicach czytamy obok wydarzeń dotyczących samej szkoły kalejdoskop wydarzeń historycznych:

„Najjaśniejszy Pan Cesarz Franciszek Józef I urodził się 18 sierpnia 1830r. Dnia 2 grudnia 1848 wstąpił na tron (18 lat). Dnia 21 listopada 1916 umarł, mając lat 86. Następcą został arcyksiążę Karol Franciszek urodzony 1889r. – mając lat 28.

Polska powstała w 1918 roku.

1)Naczelnikiem Rzeczypospolitej polskiej był p. Józef Piłsudski do 1922r.

2)P. Gabryel Narutowicz – został zamordowany w grudniu 1922 roku przez Eligjusza Niewiadomskiego artystę malarza.

3)Naczelnikiem Państwa jest Stanisław Wojciechowski do 31.V.1926

4)Naczelnikiem Rzeczypospolitej polskiej jest p. Dr Ignacy Mościcki od 1.VII.1926.

Dnia 21 października 1928r. przejeżdżał o godzinie 10-tej rano w niedzielę autem J.W.P. prof. Dr Mościcki przez parafię Domosławicką od Tarnowa do Nowego Sącza na poświęcenie sztandaru. Dzień był pogodny. Obywatelstwo sądeckie ofiarowało sztandar 1. pułkowi strzelców podhalańskich.

Dnia 18 lipca 1929 przejeżdżał o godzinie 1 1/2 po południu w czwartek autem prezydent J.W.P. prof. Dr Mościcki przez parafię domosławicką od Limanowej i Lipnicy do Zakliczyna – potem przez Janowice Tarnów do Rzeszowa, Łańcuta i Przeworska. Przy sposobności zwiedzał gospodarstwa – w Domosławicach zatrzymał się przed bramą 5 minut – muzyka odegrała hymn, poczem córka kierownika szkoły wygłosiła krótki wierszyk – dzień był pogodny. (…) Obiad był w klasztorze dla 150 gości.

W dniu 8 maja 1933r. został powtórnie obrany przez Zgromadzenie Narodowe Prezydentem Rzeczpospolitej prof. Ignacy Mościcki.

W lipcu 1944 roku sesja K.R.N. mianuje Bolesława Bieruta Prezydentem K.R.N. Na tym stanowisku pozostaje do pierwszego posiedzenia Sejmu Ustawodawczego.

5 lutego 1947 roku Sejm Ustawodawczy wybiera ob. Bolesława Bieruta Prezydentem Rzeczpospolitej Polskiej.”

Niezła lekcja historii…

I jeszcze ciekawostki:

Na ostatniej stronie, prawie już okładce kroniki znajdują się daty, a obok nich ktoś notował, jaka w danym roku była pogoda. Tak np.

„Rok 1920 – od 25 grudnia do 31/12 (31 grudnia – przyp. red.) nie było śniegu.

(…) Rok 1922 1/1 niedziela był znów wielki wiatr.

Od 23/1 1922 – 30/1 były mrozy do 18°C.

17/2 most zerwany pod Melsztynem od lodów.

27/3 były pierwsze grzmoty.

Od 30/9 – 10/10 był deszcz bezustanku – Dunajec był wielki. 19/10 i 12/10 była pogoda, potem z 12 na 13/10 w nocy był deszcz okropny – cały dzień 13. także – na wieczór 13. już była woda w piwnicy.

Rok 1923. Od 20/3 do 31/3 było bardzo ciepło – w górach śniegi topniały – na Dunajcu była woda bardzo wielka. Od 20/3-31/3 – prom nie przewoził fur.

8/5 1923 św. Stanisław – upał przed południem o 4 – burza, grzmoty, pioruny, grad wielkości jaj gołębia przez 10 minut.

Rok 1924. W lutym zerwany most pod Zgłobicami na Dunajcu.

1/8 i 2/8 ulewa. Dunajec wylał i zalał równię W.P.Dz. (Wielmożnego Pana Dziedzica) ze żytem.

Od 20.XI.1924 nie było nic śniegu aż do 4 marca 1925. (…) W lutym ludzie już siali owies.

1925. 27,28,29,30/6 był deszcz – Dunajec wylał aż na gościniec.

Rok 1928/9 – pamiętny będzie wszędzie.

Cały styczeń był mroźny i śnieżny (mrozy dochodziły do 20°C), panowała grypa. [w lutym] mrozy dochodziły do 33°C, aż do 30 kwietnia były śniegi i mrozy. Takiej zimy nie pamiętają najstarsi ludzie. (…)”

Tak historia szkoły „zapisywała” nowe karty ręką mniej lub bardziej wyuczoną kaligrafii, dziś dzieciaki z Domosławic uczą się w pięknej, nowej szkole, mają salę komputerową, zatrudniają wspaniałych fachowców, dyrektorem szkoły jest mgr Kazimierz Wojnicki, dzięki któremu szkoła ma już swoje strony internetowe, „pisze się” gazetka szkolna i zwie się „Cymbał”, a szkoła ściśle współdziała z parafią, radę sołecką i współtworzy życie społeczne Domosławic. Wszelkie organizowane imprezy ważne dla Domosławic są organizowane właśnie w szkole. Tak też było 1 czerwca br. podczas uroczystych prymicji O. Redemptorysty Dariusza Rzepy, pochodzącego z Zawady Lanckorońskiej, a parafianina Domosławic. Nie uszła uwagi gości wspaniała dekoracja szkoły, którą wkładem ogromnej pracy wykonała niedawno przybyła z Tymowej pani plastyk Halina Zapart oraz organizacja imprezy. Ks. Prymicjant jechał wspaniale przybraną bryczką w eskorcie – najpierw jeźdźców na koniach w strojach krakowskich, a następnie… harlejowców. Skąd i dlaczego tak właśnie honorowano młodego Prymicjanta opowiemy w następnym numerze, gdyż redakcja chce porozmawiać z rodzicami i młodym duchownym dla Czytelników Czasu Czchowa.

Umieszczamy jako prolog do przyszłego numeru zdjęcia udostępnione przez mamę o. Rzepy. I jeszcze najważniejsze tego dnia Ojciec Dariusz Rzepa odprawił po raz pierwszy mszę św. w parafialnym kościele w Domosławicach. Również w następnym numerze będziemy chcieli umieścić rozmowę z ks. prałatem Michałem Kapturkiewiczem, byłym proboszczem parafii, a człowiekiem o ogromnej wiedzy na temat historii Domosławic, ludzi tu żyjących i parafii.

Z SOŁTYSEM WSI DOMOSŁAWICE – WILHELMEM KOLAKIEM ROZMAWIA J. DĘBIEC (wywiad z 2003 r. – obecnie sołtysem Domosławic jest Wacław Myszka)

Proszę powiedzieć, od kiedy jest Pan sołtysem wsi Domosławice?

Poprzedni sołtys zrezygnował ze swej funkcji w trakcie kadencji (po dwóch latach), odbyły się wcześniejsze wybory i ja jestem następnym, wybranym sołtysem. Poprzedni sołtys pełnił tę funkcję 10 lat, od momentu oddzielenia Biskupic Melsztyńskich od Domosławic.

Nie można nie dodać, iż wieś jest mu wdzięczna za wszystko, czego dla wsi dokonał – 90% dróg we wsi jest asfaltowych, nowa szkoła, chodnik – to tylko niektóre osiągnięcia za Jego staraniem i pomocą.

Jeśli chodzi o wieś, mamy tu bardzo dobrą współpracę z ks. Prałatem, człowiekiem zawsze żywo zainteresowanym historią i życiem wsi. Zawsze nam pomaga swoją doradą i nigdy nie odmówił nikomu pomocy.

Czy są jakieś ciekawostki, które wyróżniają domosławickie środowisko?

Mamy u nas dużo „starych” kawalerów, mam nadzieję, że nie będzie mi tego nikt miał za złe. Pokwapiliśmy się o ich policzenie – 15-stu nie licząc jeszcze młodych. We wsi jest też dużo osób starszych, co niepokoi  jeśli brać pod uwagę przyszłość wsi.

Co jeszcze – mamy jedno obejście na terenie wsi kryte strzechą.

Z czego utrzymują się mieszkańcy Domosławic?

Dawniej Domosławice były miejscowością typowo rolniczą, dziś typowo rolnicze są 3,4 gospodarstwa. Każdy szuka jakiegoś bardziej dochodowego zajęcia.

Jak wygląda życie społeczne wsi?

Tu trzeba zaznaczyć, iż w życie społeczne bardzo zaangażowana jest szkoła i parafia. Przy organizacji jakichkolwiek imprez ważnych dla Domosławic we wszystko włącza się szkoła, tak dla przykładu Państwo Wojniccy (Dyrektor szkoły wraz z żoną) biorą udział w dożynkach przebrani w stroje regionalne. Dożynki zorganizowane w 2001 roku należą do bardzo udanych i świetnie zorganizowanych imprez.

W ogóle nasze środowisko potrafi świetnie współpracować, być zgrane i dzięki współpracy Kościół, Szkoła, Wieś – osiągnąć bardzo wiele dla Domosławic. Dlatego uważam, że żyje się nam w Domosławicach nieomalże „sielsko i anielsko”, to żart, ale nie jest źle.

Jakie macie problemy, które są na dzień dzisiejszy dla wsi bardzo ważne?

Brak sali gimnastycznej, wykończenie budynku przed nową szkołą, a sprzedaż starej oraz budowa kanalizacji we wsi.

 

Życzę więc powodzenia w pozyskiwaniu środków dla tak konkretnych celów.

Materiał opracowała:

Joanna Dębiec

 

JACEK MALCZEWSKI W DOMOSŁAWICACH BYWAŁ…

Domosławice… nie może być prezentacji tej pięknej miejscowości, bez słów ks. Prałata Michała Kapturkiewicza, człowieka związanego z życiem parafii, jej historią i oczywiście sanktuarium Matki Bożej Domosławickiej.

Jego kazania, wielka pokora wobec łaskawej Matki Bożej, a jednocześnie wielka pasja w zgłębianiu przeszłości kulturowej i historycznej Domosławic, mądrość i dystans wobec zmian politycznych kraju – to wszystko jest tylko dodatkowym argumentem za celowością mojej wizyty na plebanii w Domosławicach.

W dużym pokoju gościnnym na centralnym miejscu znajdują się wspaniałe rzeźbione meble, kredens oraz tzw. „Łomotnik” piękny, rzeźbiony mebel z wbudowanym zegarem, który swoim tykaniem wprawia w zadumę nad przeszłością. Dar wnuczki Jacka Malczewskiego dla parafii w Domosławicach.

Ks. Prałat jako osoba skromna, szczera i otwarta chce opowiedzieć ludziom o … Jacku Malczewskim. Wszakże to do dworu w Domosławicach przyjeżdżał Jacek Malczewski – wspaniały artysta, malarz wykładający na Akademii Sztuk Pięknych w Krakowie. Tu odwiedzał swoją córkę i przede wszystkim jak każdy „zakochany” dziadek swoją wnuczkę. Ks. Prałat – mistrz w wyszukiwaniu rodzinnych koligacji i związków pokoleniowych (ciekawostka – doszukał się w księgach parafialnych związków rodzinnych kogoś z parafian ze św. Stanisławem Kostką), podaje z ww. ksiąg, co następuje: Julia Meysner córka Jacka i Marii Malczewskich ur. 7 września 1888r. zm. w 1938r., natomiast Maria Malczewska, żona Jacka ur. W 1866r. przeżyła córkę, zmarła mając ponad 70-tkę. Wnuczka Józefa, Jacenta (po dziadku), Anastazja Rymar-Wykowska. Tak więc mamy wszystko czarno na białym – tu żył i tworzył sławny na cały świat człowiek, artysta.

Jaki był wówczas gdy przyjeżdżał do dworu, czy podobny do wytwornych Państwa, korzystał z przywilejów dworskich, czy też nie. Ludzie okoliczni, żebracy, ułomni, dzieci – wiedzieli. Ks. Prałatowi zależy właśnie „dziś” by o tym opowiedzieć…

„Patrząc na tego człowieka pomyślmy o sensie życia, o wartości Człowieka (tego z dużej litery)”. Jacek Malczewski był niesamowitym altruistą, bardzo szanował prostych ludzi, każdemu podał rękę, z każdym porozmawiał. Najlepiej znali go okoliczni żebracy. Ci wiedzieli, że podczas drogi do Domosławic będą mogli liczyć na datki, z tego był znany. Więc, gdy tylko poszła wiadomość, że bryczka ze dworu wyjeżdżała po artystę do Gromnika żebracy obstępowali drogę, którą mógł przejeżdżać i zawsze coś dostali. Czasem gdy pojechał inną drogą, stali zawiedzeni, że takiego Pana nie przywitali.

Artysta miał serce dla maluczkich, zwykłych ludzi. Malował wszystko, obserwował ruch przy pracy ludzkiej, chciał go jakby zatrzymać na swoim obrazie. Ludzie opowiadali jak murarzowi np. kazał trzymać kielnię uniesioną przez parę minut w miejscu aby móc uchwycić jeden moment jego pracy. Podobnie było gdy przyszedł do kuźni, obserwował każdy ruch, tworzył i przeżywał.

Jacek Malczewski był człowiekiem głęboko religijnym, wielkim miłośnikiem przyrody. Wstawał koło 400 rano, napawał się budzącym się do życia światem. W sąsiednim Gwoźdźcu miał przyjaciela – tamtejszego ks. Proboszcza. Często do niego wybierał się pieszo. Szedł z Charzewic do Gwoźdźca przez Czarny Las mijając cmentarz z 1914 roku. Wszystko zdawało się szeptać jak modlitwę „Ziemio, byłem dla Ciebie dobry. Ziemio…” Drogę zajmującą przeciętnie pół godziny czasu przebywał w parę dobrych godzin. Zatrzymywał się przy każdym nieomalże drzewie, wdychał całym sobą świeże powietrze pachnące lasem, polem i łąką. Malował, co zobaczył na polu, mgłę, (rano nad Dunajcem unosiła się leniwie ustępując słońcu), zjawę we mgle… Wsłuchiwał się w śpiew ptaków, lgnął do natury, jak by zdawało się i ona do niego.

W pamięci mieszkańców Jacek pozostał jako wyjątkowy człowiek. Uszanował każdego człowieka, przy tym nie afiszował się swoim „wyższym” pochodzeniem. Nawet będąc w kościele nie siadał w specjalnie wydzielonych ławkach kolatorskich, tylko przyklękał wśród chłopów na chórze i w ogromnym skupieniu modlił się do Matki Bożej Domosławickiej.

Często widziano, jak wyrażał swoją głęboką modlitwę skłaniając nisko głowę i wzdychając „O Matko, Matko, Matko moja”. Był człowiekiem głęboko religijnym i miał ogromne nabożeństwo do Matki Bożej.

Tak chciałabym ocalić od zapomnienia wspomnienie o Jacku Malczewskim… tym znanym w Domosławicach.

Usłyszałam nie tylko to, również coś co na koniec chciałabym pozostawić w pamięci czytających:

„przemija postać świata…

bądź jak Malczewski, kochaj ludzi bo szybko odchodzą”

 

Opowiadał ks. Prałat

Michał Kapturkiewicz z Domosławic

Spisała Joanna Dębiec

 

Ks. Prałat podzielił się również materiałami na temat łaskami obdarowującej Matki Bożej Domosławickiej dodając: „wolą Jej jest, by łaski udzielane były w sposób skryty, w spokoju…” I nikt by nie uwierzył, ale wiele zdjęć, które zostały zrobione w Domosławicach nie zostanie opublikowanych z przyczyn technicznych. A oto udostępnione materiały.

W DOMOSŁAWICACH, W CIENIU DRZEW, W ZABYTKOWYM KOŚCIÓŁKU POWSTAŁYM Z KAMIENIA ZAMKU MELSZTYŃSKIEGO ZNAJDUJE SIĘ OBRAZ…

„Potężne ruiny średniowiecznego zamku na Melsztynie wieńczą szczyt stromego wzgórza, spoglądając w zadumie na całą okolicę. Ściany ogromnej baszty, zwaliska budynków, sklepione piwnice dają wyobrażenie o ogromie i wspaniałości tej warowni – siedziby Lewitów – Melsztyńskich a po nich kolejno Jordanów, Tarłów i Lanckorońskich. Nieopodal ruin na płaskim wzniesieniu natrafiamy na kamienną figurę Chrystusa Frasobliwego, postawioną na miejscu zburzonego kościoła parafialnego. Rozciąga się stąd wspaniały widok na całą dolinę Dunajca i zielone pasma wzgórz. Na jednym z nich, w niedalekich Domosławicach znajduje się sanktuarium Matki Bożej sięgające początkami XVII stulecia, którego historia zaczyna się właśnie tu, na Melsztynie. Zamek i dobra należały wówczas do możnej i znanej z pobożności rodziny Tarłów. Zygmunt Tarło i jego żona Barbara przywieźli z niefortunnej wyprawy do Moskwy w 1606 roku „dwa obrazy Matki Bożej Moskiewskiej” (tak określa je zapis inwentaryzacyjny z 1618 roku). Oni też lub ich córka Teofila ufundowali w Domosławicach drewnianą kaplicę, jako wotum za szczęśliwe ocalenie, przeznaczając do niej jeden z obrazów.

Stara legenda mówi, że miejsce to wybrała sama Maryja objawiając się zarządcy zamkowemu Bartłomiejowi.

Wchodzimy do niewielkiego murowanego kościoła, który powstał na miejscu kaplicy. Od przeszło dwustu lat jest on kościołem parafialnym p. w. Nawiedzenia NMP. Uwagę przykuwa kamienna gotycka chrzcielnica z herbem Leliwa i datą 1490, przeniesioną tutaj z Melsztyna. Przed nami ołtarz główny z cudownym obrazem. Z błękitnego tła wyłania się postać Madonny z Dzieciątkiem, ukazana tak, jak ją zobaczył Bartłomiej – pośród kwiatów białej róży. Kwiat ten jest symbolem Jej dziewictwa i Bożego Macierzyństwa

Madonna o pięknej, łagodnej twarzy kieruje wzrok ku Dziecku polecając Mu modlących się, a mały Chrystus patrzy uważnie i słucha, błogosławiąc wszystkich, którzy zaufali Mu i Jego Matce.

Obraz od początku otoczony był wielką czcią. Dokumenty wizytacyjne biskupa Kunickiego sufragana krakowskiego z 1736 roku określają go jako słynący łaskami, wspominając o przystrojeniu wizerunku w suknię i srebrne korony oraz znaczną ilość wotów. (…) Wizerunek Madonny był kilkakrotnie odnawiany i upiększany. Sporządzono też jego litografie znajdujące się do dziś w domach na terenie parafii a nawet poza nią. W ostatnich latach przeprowadzono konserwację dzieła. Usunięto późniejsze przemalowanie, odsłaniając całe jego pierwotne piękno.

Kult Matki Bożej Domosławickiej „Pani Doliny Dunajca” trwa nieprzerwanie po dzień dzisiejszy. Zanotowano mnóstwo przypadków uzdrowienia z nieuleczalnych chorób (zwłaszcza dzieci), ochrony parafii przed zarazą, ratunku w czasie powodzi czy wybawienia z niebezpieczeństw podczas obu wojen, cudownego ocalenia…”

O cudach i łaskach Pani Domosławickiej można poczytać w książce opr. Przez Józefa Łojka „Matka Boża Domosławicka – Królowa Doliny Dunajca”.

A oto nie publikowane dotąd, a myślę ciekawe i warte opublikowania listy dziękczynne składane na ręce ks. Prałata Michała Kapturkiewicza Matce Bożej Domosławickiej. Zerknijmy na nie i przeżyjmy z piszącymi to, co ich spotkało.

Uniknąłem wypadku

„3 lata temu, jadąc na odpust na 2.07 do Domosławic, uniknąłem szczęśliwie najechania przez samochód nadjeżdżający z przeciwka. W czasie kazania publicznie podziękowałem za to Matce Bożej.

W czasie odpustu (2.07.74) polecałem też Matce Bożej pewną uczennicę – Teresę Zdebską z Krakowa, która przeżywała wtedy bardzo ciężki wewnętrzny kryzys. Od tego dnia sytuacja zmieniła się znacznie. Dziś ta osoba uregulowała wszystkie swoje sprawy i jest zadowolona. Za to Matce Bożej składam serdeczne podziękowania i w tym celu dziś tu przyjechałem i to napisałem.

Domosławice 1.08.1977.”

Ks. Stanisław Święch

S. C. J. Misjonarz z Zairu

przebywający na urlopie

 

Bo za cud uważam moje ocalenie…

„Minęło już 3 lata od wypadku samochodowego jaki miałem w niedzielę podczas Uroczystości Jubileuszowych w Ciężkowicach. Zaraz po wypadku miałem postanowienie opisać całe zajście i przesłać do parafii celem umieszczenia tego opisu w Książce Łask i Cudów, bo za cud uważam moje ocalenie, ale jakoś zeszło do tej pory. Dopiero teraz będąc na rekolekcjach kapłańskich, mając więcej czasu zabrałem się do wypełnienia tego postanowienia, by opisać wydarzenie, które jak wspomniałem uważam za cudowne uratowanie życia.

Na Uroczystości Jubileuszowe do Ciężkowic pojechałem już w sobotę zaraz po południu. Wcześniej całą noc nie spałem, bo przygotowywałem jakieś sprawozdanie do Kurii, które musiałem terminowo w sobotę doręczyć. Po przyjeździe do Ciężkowic zaraz włączyłem się do pracy nad realizacją programu uroczystości, które po południu już się rozpoczynały. Z kolei całą następną noc spowiadałem przybywających stale pielgrzymów. Tak było aż do godziny 10-tej przed południem. O godzinie 11-tej wziąłem udział w Koncelebrze Jubileuszowej, która trwała trzy godziny. Po obiedzie powrót do domu do Czchowa. W pierwszej części powrotnej drogi zabierałem do samochodu powracających pieszo pielgrzymów. Najpierw do Gromnika, potem następnych do Zakliczyna. W końcu zostałem w samochodzie sam. W tym momencie poczułem, że bardzo chce mi się spać. Zresztą nic dziwnego po dwóch nieprzespanych nocach i zbliżającej się w  tej chwili burzy. Pragnąłem jak najszybciej dojechać do domu by się przespać. I właśnie na prostym odcinku drogi w Domosławicach, 300 m przed kościołem, nie wiem kiedy zjechałem z drogi i zbudziłem się w dość głębokim rowie. Tym rowem przejechałem około 80 m, a mając przed sobą przeszkodę – kopkę siana, raptownie skręciłem w lewo i wyjechałem na szosę bez żadnego szwanku na ciele i bez szkody dla samochodu.

Na przystanku autobusowym w Domosławicach stali ludzie i widzieli to zajście, więc ja przejeżdżając obok nich ukryłem koloratkę żeby nie myśleli, że pijany ksiądz jeździ po rowach. Stanąłem dopiero kilkaset metrów dalej, obrałem samochód z trawy i siana i podziękowałem Matce Najświętszej za ocalenie.

Wszak wtedy momentalnie przyszła mi myśl, że to Matka Najświętsza, której syna przez dwa dni czciłem uratowała mnie od niechybnej śmierci, względnie kalectwa i różnych szkód materialnych.

Opisuję to i proszę Księdza Kanonika o włączenie tego opisu do Księgi łask i Cudów istniejącej przy tamtejszym Sanktuarium, bo uważam to za oczywistą wielką łaskę, jeżeli nie Cud, by przy takiej szybkości (80 km/godz.) wjechać na śnie do rowu i wyjechać bez najmniejszych obrażeń.

Niech będą stokrotne dzięki Tobie Matko Domosławicka, pod Której okiem mój wypadek miał miejsce, a z którego za Twoją przyczyną wyszedłem cało.”

„Pod Twoją obronę uciekam się Matko w dalszym moim życiu.”

/-/ Ks. Józef Pamuła

Proboszcz i Dziekan Czchowski

Odpusty w parafii obchodzone są w święto Nawiedzenia NMP (2 lipca) i św. Izydora (niedziela po 10 maja).

Ta mała świątynia ma niepowtarzalną atmosferę spokoju, ciszy i zaufania, stworzoną przez wiele pokoleń wierzących i modlących się tutaj.

 

Wybrała i przygotowała na podstawie materiałów

udostępnionych przez Ks. Prałata Michała Kapturkiewicza

z Domosławic – Joanna Dębiec

NIEDOPOWIEDZIANE…

Ks. Prałat opowiedział przy tej okazji historię dzieci z sąsiedniego Gwoźdźca. Myślę, że stanie się ona dopełnieniem tego wszystkiego, o czym nie można zapomnieć przy okazji prezentacji Domosławic, pięknej miejscowości gminy Czchów.

Zdarzyło się to całkiem niedawno. W pewnej rodzinie dzieci zatruły się grzybami, muchomorami, więc jak każdy sobie zdaje z tego sprawę, były nie do uratowania. Lekarze nie dawali nawet cienia nadziei. Zrozpaczona matka dzieci przybiegła z najmłodszym synkiem właśnie do kościoła w Domosławicach. Płakała i prosiła o mszę św. za swoje dzieci. Rzuciła się na kamienną posadzkę i leżąc krzyżem strasznie płakała, synek nie rozumiał jeszcze co się dzieje ale wystraszony również jej wtórował. Rozpacz i wiara tej matki była ogromna. Dzieci cudem uratowano. Dziś już „stare konie” rozjechali się po świecie, ale przyjeżdżają nadal do Domosławickiej Matki, by dziękować za ocalenie życia. Obiecali też sobie, że sakrament małżeństwa chcą przyjąć w Domosławicach. Łza wzruszenia zakręciła się w oku, gdy słuchałam słów księdza.

Myślę, że Matka Boża Domosławicka ukryta w małym, cudem ocalonym kościółku (podczas wojny pocisk artyleryjski uderzył w miejsce bardzo blisko kościółka, jednak go nie uszkodził – obok pomnik upamiętniający – przyp.red.), w cieniu drzew, spowoduje, że odnajdziesz tu spokój, ratunek i łaskę…

Oprac. Joanna Dębiec

 

WARTO ZAJRZEĆ DO PLANU ODNOWY MIEJSCOWOŚCI DOMOSŁAWICE OPRACOWANEGO NA LATA 2009-2015:

http://www.bip.czchow.pl/atach/4/413/1188/222.PDF