Nasi partnerzy

  • Instal-mont
  • image
  • Autokompleks
  • image
  • Jaśkowy Sad
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image
  • image

Fotoreportaże

  • Warsztaty Zielarskie ze Stowarzyszeniem na Śliwkowym Szlaku w Osadzie Młyńskiej Roztoka Brzeziny 13.lipca br. - fot.red. J.Dębiec
  • Ostatnie pożegnanie Jacka Mazura - Kraków, 16.lipca A.D.2018. - fot.red.J.Dębiec
  • 1 dzień Baszta Jazz Festivalu Czchów '2018 - fot. red. Joanna Dębiec
  • Jacek Mazur i jazz, czchowski Baszta Jazz Festival, Czchów, przyjaciele... wspomnień
  • Prace prze aranżacji wzgórza zamkowego oraz Grodziska w Czchowie - na bieżąco. UWAGA! Wstęp na teren wzgórza - wzbroniony! - fot.red. Joanna Dębiec
  • Archiwum

Oglądając się wstecz... "Droga Przełomu" dla uczestnika tegorocznej EDK

red. Joanna Dębiec.

Oglądając się wstecz... Święta Wielkanocne bardzo szybko zostały za nami, dlaczego? Może nie tylko dlatego, że trzeba było wrócić do pracy, szkoły, że już gimnazjaliści - "w ferworze walki" o każdy punkt na egzaminach gimnazjalnych, a maturzyści myślą o zbliżającym się początku maja i egzaminach dojrzałości... może też dlatego, że za oknami zamiast wiosennej energii i odnowy widzimy śnieg, deszcz, zszarzałe kolory nieba i ziemi... Jednak na pewno okres wielkiej odnowy i energii pozostał "żywy" i bliski dla tych, którzy w tym roku udali się w Ekstremalną Drogę Krzyżową, by w milczeniu modlić się, zmierzając się z własnymi możliwościami. Zatrzymać się, może cofnąć, by zmierzyć z własnym życiem i odnaleźć nowy sens. Dla nich na pewno czas Wielkiej Nocy i Zmartwychwstania Pańskiego, głębokie jego przeżywanie - nie minął.

Mamy dla Czytelników świadectwo i przemyślenia jednego z uczestników tegorocznej Ekstremalnej Drogi Krzyżowej - "Drogi Przełomu"...

Już po raz 5 wyruszyła z Tarnowa na Kozieniec Ekstremalna Droga Krzyżowa. W tym roku została dodana trasa licząca 65 km z Tarnowa przez Tuchów na Kozieniec. Ja wraz z moimi współtowarzyszami wybraliśmy trasę prowadzącą z Tarnowa przez Szczepanowice do Zakliczyna i dalej na Kozieniec (46 km)...

Sama podróż do Tarnowa nie nastrajała do podjęcia tego wyzwania, gdyż padał deszcz i było zimno, ale właśnie to jest wpisane w ekstremalność tego wydarzenia. Tradycyjnie zanim wyruszyliśmy na trasę rozpoczęliśmy to wydarzenie Mszą Świętą w kościele księży Misjonarzy. W tym roku mszy przewodniczył ks. bp Stanisław Salaterski, który ku zaskoczeniu wszystkich również wyruszył na ekstremalny szlak. W homilii zwrócił uwagę, żeby nie zapominać o tym, co w naszym życiu najważniejsze - o krzyżu Chrystusa, który w obecnych czasach próbuje się ukazać w różnych „pięknych instalacjach artystycznych” rzucając kamieniami w Chrystusa, zamiast okazywać mu miłość. Podkreślił też, że nie wolno nam zapominać o tych, z którymi łączy nas przyjaźń, czy inne relacje. To dla mnie akurat było bardzo ważne.

W trasę wyruszyliśmy punktualnie o 21:00. Deszcz padał raz mocniej raz słabiej, ale mimo tego nie dawaliśmy się pokonać, tylko maszerowaliśmy w milczeniu przed siebie. Dość szybko na stopach pojawiły się pęcherze, które z każdym kilometrem stawały się coraz bardziej uciążliwe i bolesne. Uważam że, mieliśmy dobre tempo, bo już po 6 godzinach dotarliśmy do Zakliczyna – 30 km za nami !!! Ale to nie był nasz cel, do Kozieńca zostało tylko, albo aż - 16 km. Zaczęło brakować sił, pojawiały się w naszej grupie pierwsze kryzysy. Ja osobiście przeszedłem taki kryzys przy kościele w Filipowicach – miałem już serdecznie dosyć tego zmęczenia, tego zmagania się z moimi słabościami. Najgorsze było to, że pojawiała się myśl – co ja tutaj robię? Po co to robię? Dla kogo? To demotywowało do dalszej wędrówki, ale że była to „Droga Przełomu” uświadomiłem sobie swoje własne powody. Dość ciekawie się złożyło, że do Piasków-Drużkowa dotarliśmy na 6:00, akurat wtedy, gdy z czchowskiej dzwonnicy dało się słyszeć bicie dzwonów. Pomyślałem sobie, że tak nas Czchów wita za wytrwałość – może to zbyt zuchwałe, ale z tego zmęczenia naprawdę każdy gest, symbol człowiek odczytał osobiście. Od Drużkowa moja grupa licząca niecałe 10 osób rozsypała się, dosłownie, gdyż każdy już swoim tempem podążał dalej ku obranemu celowi. Mordercze okazało się wyjście na Pęcherską Górę. Każdy krok wymagał od organizmu ogromnego wysiłku. Dotarliśmy na Trawniki i ostatnia prosta do kościółka na Kozieńcu. Ogromna radość wypełniła serce, że cel został osiągnięty, od razu się zapomniało o ogromnym zmęczeniu i bólu. Spojrzenie Jezusa z obrazu czczonego na Kozieńcu wynagrodził ogromny trud i poświęcenie.

Hasło tegorocznej edycji, to „Droga Przełomu” i z całą odpowiedzialnością stwierdzam, że był to rzeczywiście przełom w moim życiu, wiem, że coś się we mnie zmieniło i pozostało.
Cieszy fakt że, tak dużo osób było zainteresowanych tym wydarzeniem i też dużo wzięło w nim udział. Ja już teraz mogę stwierdzić, że mimo ogromnego bólu i zmęczenia, na pewno udam się na kolejną Ekstremalną Drogę Krzyżową za rok o ile sam nie zorganizuję własnej trasy, ale to dalsza przyszłość). Powtarzając motto „NIE WARTO ŻYĆ NORMALNIE, WARTO ŻYĆ EKSTREMALNIE” chciałbym już dziś zaprosić Państwa na następną edycję Ekstremalnej Drogi Krzyżowej - za rok w piątek przed Niedzielą Palmową. Warto to przeżyć, by żyć pełniej, każdego dnia stawać się lepszym człowiekiem.

Uczestnik EDK Tarnów

Krzysztof Orłowicz